Przejdź do głównej zawartości

Cejrowski subiektywnie o buddyzmie

Nie rozumiem zaskoczenia, że Cejrowski mówił subiektywnie o religii innej niż swoja, jedyna prawdziwa, katolicka (TokFM).  W końcu subiektywizm, to jego znak firmowy. Nigdy tego przed nikim nie ukrywał. Nie przeszkadza to i nie przeszkadzało w chwili podpisywania z nim kontraktu telewizji TVN, która z kolei swoim znakiem firmowym ogłosiła obiektywizm. Ich wybór. Uznali pewnie, że znany z poglądów na prawo od Radia Maryja gawędziarz wypełni z nawiązką katolicko-nacjonalityczną kwotę i doda stacji wiarygodności. I obiektywizmu.  I o otwartości zaświadczy. Żeby na straszliwy zarzut, że jest to tuba liberałów i socjałów można było krytykom odpowiedzieć: jak to? mamy Cejrowskiego! Powiem otwarcie: zgadzam się z tym punktem widzenia w imię wolności słowa. A z powodu ideowej estetyki, programów Cejrowskiego raczej nie oglądam. Też mam swoją kwotę.

Ten o buddyzmie jednak obejrzałem. Bez większego zaskoczenia odnotowałem, że to ten sam Cejrowski z  "WC Kwadransa". Pomyślałem, że pewnie TVN uznał, iż wysyłając Cejrowskiego z dala od Europy, pozbawi go możliwości wygłaszania poglądów uważanych dziś (ale nie w latach dwudziestych ubiegłego wieku) za mało europejskie. A tu figa. Nabrał ich. O buddyzmie mówił jak niejeden wiejski proboszcz: z rozbawionym, zadufanym nieokrzesaniem eksperta od wszechświata, bo przecież jego Bóg wszechświat stworzył, to co ma o nim nie mówić. Wolno mu. Wie.

Gdyby po jakiejś kolejnej wpadce TVN rozstał się jednak z Cejrowskim (tak jak kiedyś publiczna telewizja, ponoć po odmowie emisji tego właśnie odcinka programu "Boso"), mam sugestię dla nowej telewizji, która przyjmie go do pracy, kierując się tvnowską logiką: Cejrowski powinien poprowadzić poradnik o kuchniach świata. Tyle jest rzeczy do opowiedzenia!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…

Polaczek, żydek i murzynek

Przedstawiciele Bielmaru, producenta margaryny „Palma” z Bielska-Białej, twierdzą, że nie rozumieją czemu grafikę opakowania ich produktu uznano za rasistowską. Jak zareagować na takie wyznanie bezrozumności? Nie idźmy na łatwiznę. Odrzućmy nęcącą grę słów (Bielsko-Biala, ha ha ha, białe Bielsko, wiadomo; i jeszcze Biel-mar!). Nie czepiajmy się branży tłuszczów utwardzonych: producenci asfaltu albo bambusowych tyczek też mogliby ozdobić takim logotypem swoje produkty. I też mogliby się tłumaczyć, że nie rozumieją. Bo to nie sprawa branży, ani geografii. Nierozumność, jako ułomność umysłu, to kwestia indywidualna. Ale co począć, gdy nierozumność jest zbiorowa? Zbiorowa jak system wyobrażeń społecznych.

Po pierwsze, nie odnosić się do nierozumności ze zrozumieniem. Nie akceptować. Nie traktować jak usprawiedliwienia. Miał racje nieodżałowany Andrzej Szczypiorski: głupota jest kategorią moralną. Po drugie, edukować. Nie na pamięć. Nie z przymusu. Niech czytają i mówią ze zrozumieniem. A…

Euromity: UE zakaże używania cynamonu

To jedna z najbardziej typowych bzdur, jakie na temat UE mogą rozpowszechniać ignoranci. Jeden z nich podpisał tekst na ten temat na Onecie, sensacja doczekała się publikacji też w innych miejscach (TVN24 BiŚ). Autor powołuje się na jakiś raport jakichś naukowców wskazujący na szkodliwy wpływ na ludzki organizm kumaryny zawartej w cynamonie. Nic w tym dziwnego, wszak codziennie ukazują się raporty wskazujące na szkodliwy lub, przeciwnie, zbawienny wpływ różnych substancji na ludzkie zdrowie. Jaki to ma związek z UE?

Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możl…