Przejdź do głównej zawartości

Nie znaleziono dowodów na istnienie syren

Kadr z filmu Animal Planet
Istnienie syren nie zostało naukowo udowodnione - taką informację można znaleźć na stronie internetowej rządowej placówki podlegającej amerykańskiemu ministerstwu handlu. National Ocean Service, bo tak się ten departament nazywa, wydał niedawno komunikat zaprzeczający finansowaniu jakichkolwiek badań dotyczących syren. Oświadczenie uznano za niezbędne po tym, jak telewizja Animal Planet wyemitowała paradokumentalny film po tytułem "Mermaids: The Body Found". Amerykańskich widzów trzeba było uspokoić, że obraz poświęcony "wodnym humanoidom" był fikcją a nie filmem dokumentalnym. 

Nie jest to przypadek odosobniony. Według Long Island News, w maju amerykańskie Federalne Centrum kontroli i prewencji chorób (CDC) publicznie i zupełnie poważnie zdementowało pogłoski, że istnieje realne zagrożenie epidemią... zombi. Można oczywiście naśmiewać się z naiwności i poziomu edukacji najzamożniejszego, wydającego najwięcej na naukę i szkolnictwo, najnowocześniejszego i najbardziej demokratycznego narodu świata, za jaki uważa się większość obywateli USA. Mnie jednak jeszcze bardzie zastanawiają oficjalne komunikaty publicznych lub rządowych instytucji, takie jak cytowane powyżej. Eurosceptycy, którzy często swą awersję do UE kompensują uwielbieniem USA, właśnie po drugiej stronie oceanu powinni poszukiwać śmiesznych historii dezawuujących głupotę biurokracji. Bo te europejskie zaczynają już nudzić.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…

Euromity: UE zakaże używania cynamonu

To jedna z najbardziej typowych bzdur, jakie na temat UE mogą rozpowszechniać ignoranci. Jeden z nich podpisał tekst na ten temat na Onecie, sensacja doczekała się publikacji też w innych miejscach (TVN24 BiŚ). Autor powołuje się na jakiś raport jakichś naukowców wskazujący na szkodliwy wpływ na ludzki organizm kumaryny zawartej w cynamonie. Nic w tym dziwnego, wszak codziennie ukazują się raporty wskazujące na szkodliwy lub, przeciwnie, zbawienny wpływ różnych substancji na ludzkie zdrowie. Jaki to ma związek z UE?

Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możl…

Polaczek, żydek i murzynek

Przedstawiciele Bielmaru, producenta margaryny „Palma” z Bielska-Białej, twierdzą, że nie rozumieją czemu grafikę opakowania ich produktu uznano za rasistowską. Jak zareagować na takie wyznanie bezrozumności? Nie idźmy na łatwiznę. Odrzućmy nęcącą grę słów (Bielsko-Biala, ha ha ha, białe Bielsko, wiadomo; i jeszcze Biel-mar!). Nie czepiajmy się branży tłuszczów utwardzonych: producenci asfaltu albo bambusowych tyczek też mogliby ozdobić takim logotypem swoje produkty. I też mogliby się tłumaczyć, że nie rozumieją. Bo to nie sprawa branży, ani geografii. Nierozumność, jako ułomność umysłu, to kwestia indywidualna. Ale co począć, gdy nierozumność jest zbiorowa? Zbiorowa jak system wyobrażeń społecznych.

Po pierwsze, nie odnosić się do nierozumności ze zrozumieniem. Nie akceptować. Nie traktować jak usprawiedliwienia. Miał racje nieodżałowany Andrzej Szczypiorski: głupota jest kategorią moralną. Po drugie, edukować. Nie na pamięć. Nie z przymusu. Niech czytają i mówią ze zrozumieniem. A…