Przejdź do głównej zawartości

Europa przestała być nudna

©EU 2012
Należę do federalistów, którzy czasem się boją o federalizmie mówić, żeby nie zapeszyć. Ostrożność szczególnie - wydawałoby się - uzasadniona właśnie teraz, gdy kryzys zniechęca do zbyt dalekich intelektualnych wypraw w przyszłość i do spoglądania dalej niż czubek własnego narodowego nosa.  Dzisiejsze orędzie o stanie UE wygłoszone przez Barroso w Strasburgu wątpliwości tych co prawda nie rozwiewa, ale dodaje nieco odwagi wielu zwolennikom integracji europejskiej. Taki był też zapewne cel, bo szef Komisji Europejskiej wprost się dziś do nich (do nas) zwrócił, mówiąc, że pesymizm lub obojętność zwolenników integracji są większym zagrożeniem dla UE niż sceptycyzm przeciwników integracji. To ci ostatni, zwykle nacjonaliści i populiści, nadają ton debacie europejskiej. To się powinno zmienić: Europejczyku, który wierzysz w Europę, zabierz głos, nie pozwól by eurosceptycy narzucili swój negatywny scenariusz, nadaj dynamikę ledwo słyszalnej debacie. To będzie dobre dla Europy, i dla europejskiej demokracji.

Poza poprawnym technicznie programem obowiązkowym (rynek wewnętrzny, unia gospodarczo-monetrana, unia bankowa, itd.), Barroso wykonał też dziś zaskakująco bogaty program artystyczny. Szczególnie dwa polityczne piruety zostaną na długo zapamiętane. Po pierwsze, stwierdzenie, że federacja państw narodowych jest naturalnym horyzontem, w stronę którego ewoluuje Unia. Zastrzegając się, że nie chodzi o żadne "superpaństwo" (którym straszą euro-nihiliści), Barroso wezwał  do budowy federacji. Opinia, że stopniowe pogłębianie integracji gospodarczej, monetarnej, budżetowej, nieuchronnie prowadzące do integracji politycznej to nic innego jako droga do federacji wygłaszana była dotychczas przez przeciwników integracji europejskiej. Wygłaszana tonem oskarżenia. Dzisiaj nastąpiła rewolucja: Barroso nie dość, że przestał sie tłumaczyć, to jeszcze wprost zadeklarował, że tak właśnie wyglada jego program polityczny. Przyznał, że do jego realizacji potrzebna będzie zmiana traktatów i poprzedzająca ją wielka, demokratyczna debata.

Po drugie, bardzo konkretna rola, którą wyznaczył Barroso europejskim partiom politycznym. Tak, takowe istnieją. Swoje ponadnarodowe struktury mają konserwatyści, socjaliści, liberałowie, zieloni i nacjonaliści. Czy ktoś o nich słyszał? Barroso chce, by europejskie partie polityczne wyszły z ukrycia. Najbliższą wielką okazją będą wybory do Parlamentu Europejskiego. Uczyńmy je prawdziwie europejskimi, niech kandydaci - poza barwami partii krajowych, wystąpią pod egidą ugrupowań europejskich. Niech partie europejskie, obiegając się dla swych kandydatów o miejsca w Parlamencie Europejskim, już w czasie kampanii wyborczej wskażą swoich kandydatów na szefa Komisji Europejskiej. Trzeba przyznać, że Barroso wzniósł poziom dywagacji na temat tego kto zostanie szefem Komisji w 2014 roku na zupełnie nowy, politycznie i intelektualnie, poziom.

Barroso potrzebował półtorej kadencji, by tak jasno określić swój pogląd na integrację europejską. Czy nie za długo zwlekał? Może. Ale najważniejsze, że Europa przestała być nudna. Jest polityczna wizja.  Ci, którzy nie bardzo potrafili wymyślić temat do debaty: politycy, dziennikarze i  po prostu czynni obywatele, wreszcie mają o co się spierać.  Tylko, czy zechcą?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…