Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2012

Pokojowy Nobel dla Unii - wcale nie za późno

Od samego początku, od Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, uniemożliwienie nowej wojny między państwami europejskimi było jednym z dyżurnych celów, którym miała służyć integracja europejska.  Pogodzenie zwaśnionych Niemców i Francuzów, których spory stały się przyczyną pierwszej i w dużej mierze zaważyły na wybuchu drugiej wojny światowej, przez dziesiątki lat przedstawiane były i są jako dowód, że ta strategia się powiodła.
Z perspektywy historii 60 lat to może chwila.  Ale dla ludzi to okres wystarczająco długi by zapomnieć.     Dlatego uzasadnianie integracji europejskiej jako gwarancji pokoju wywołuje dziś niejednokrotnie ironiczny uśmiech, nie tylko u eurofobów i eurosceptyków. Zapomnienie jest niezwykle pociągające. Odurzenie nim - przyjemne jak miękki narkotyk. Ale po pierwszej wojnie światowej wielu ludzi też nie wierzyło w możliwość kolejnej wojny w przewidywalnej przyszłości. Wtedy wystarczyło 20 lat.

Inni przyznają, że rzeczywiście pokój w Europie jest zasługą integracji e…

Katolik fundamentalista nowym komisarzem do spraw zdrowia

Wydawało się, że dymisja komisarza do spraw zdrowia, Johna Dalliego, szybko przestanie interesować media i nie zaszkodzi wizerunkowi Komisji Europejskiej. Opublikowany dziś list szefa Komisji Europejskiej, w którym obala on rozgłaszane przez byłego komisarza insynuacje, oznacza, że  tak łatwo nie będzie.

Jakby tego było mało, zgłoszony przez maltański rzad kandydat, który ma zastąpić Dalliego na stanowisku komisarza do spraw zdrowia, budzi poważne wątpliwości w kilku grupach politycznych Parlamentu Europejskiego. Nie ze względu na swój profesjonalizm lub doświadczenie: obecny minister spraw zagranicznych Malty, prawnik Tonio Borg, ma bez wątpienia wszelkie kwalifikacje by zostać członkiem Komisji Europejskiej. Chodzi o jego poglądy. Borg uchodzi za skrajnego konserwatystę i fundamentalistycznego katolika. Jest orędownikiem całkowitego zakazu aborcji. Był silnie zaangażowany w ubiegłoroczną kampanię na rzecz utrzymania obecnych przepisów zabraniających przerywania ciąży (aborcja jest …

Ciekawe trzy tygodnie

Nic się nie dzieje, a jeśli już, to nic nowego: to pierwsze co usłyszałem od znajomych po trzech tygodniach nieobecności, z dala od gazet, telewizji, komputera i internetu, z dala od tego bloga. W Europie jesteśmy zaszczepieni na wydarzenia, zblazowani do maksimum. Po odświeżającej nieobecności człowiek więcej chyba dostrzega,  bo przez te trzy tygodnie wydarzyło się co nie miara. Moim zdaniem.

Pokojowa nagroda Nobla dla UE - to ma być nic? Nagroda zasłużona. Zaskoczenie największe w samej Unii oczywiscie. Jak zawsze, kiedy ktoś doceni historyczne, niepowtarzalne znaczenie integracji europejskiej. Dostrzeże jej pozytywny wpływ i to nie tylko na samą Europę. Na świat w ogóle.  Dymisja komisarza do spraw zdrowia Johna Dalli - czyli afera Rywina w brukselskiej scenerii. Na co dzień sie to jednak nie zdarza. A rozwój wypadków pokazuje, że jest się czemu przyglądać. Do tego szczyt Rady Europejskiej. Sam w sobie - rutyna, fakt. Ale spory wokół budżetu na lata 2014-2020 weszły właśnie w decy…

Erasmus bankrutuje, czyli pochwała wiadomo czego

Ratunku: Tusk nas bije!

Kiedy 29 września Plac Handlowy w Madrycie wypełnił tłum protestujących, organizatorzy manifestacji mówili o 200 tysiącach uczestników. Obliczono, że w rzeczywistości plac może pomieścić maksymalnie 175 tysięcy osób. W Lizbonie, 15 września, podawano liczbę ponad 100 tysięcy manifestantów.  Albo 70 tysięcy. W Atenach, 22 marca, na ulice wyszło ponad 110 tysięcy osób. Ale może więcej, w końcu Grecy protestują od miesięcy, więc co to ma za znaczenie. Podobno 27 września 70 tysięcy osób wzięło udzial w zamieszkach. W całej Grecji, nie w jednym mieście. Ale zamieszki to zamieszki, nie zwykła manifa.  A w Barcelonie, 11 września, na ulice wyszły 2 miliony osób! A może milion. Wszyscy są zgodni: dobrych kilkaset tysięcy.  29 września na Placu Trzech Krzyży z Warszawie było 200 tysięcy maniefstantow. Albo 130. Może tylko 80. 

Szacowanie liczby manifestantów, która ma być miernikiem poziomu niezadowolenia (lub poparcia), jest zawsze karkołomne. Zawsze liczba podana przez organizatorów jest wię…