Przejdź do głównej zawartości

Ciekawe trzy tygodnie

Nic się nie dzieje, a jeśli już, to nic nowego: to pierwsze co usłyszałem od znajomych po trzech tygodniach nieobecności, z dala od gazet, telewizji, komputera i internetu, z dala od tego bloga. W Europie jesteśmy zaszczepieni na wydarzenia, zblazowani do maksimum. Po odświeżającej nieobecności człowiek więcej chyba dostrzega,  bo przez te trzy tygodnie wydarzyło się co nie miara. Moim zdaniem.

Pokojowa nagroda Nobla dla UE - to ma być nic? Nagroda zasłużona. Zaskoczenie największe w samej Unii oczywiscie. Jak zawsze, kiedy ktoś doceni historyczne, niepowtarzalne znaczenie integracji europejskiej. Dostrzeże jej pozytywny wpływ i to nie tylko na samą Europę. Na świat w ogóle. 
Dymisja komisarza do spraw zdrowia Johna Dalli - czyli afera Rywina w brukselskiej scenerii. Na co dzień sie to jednak nie zdarza. A rozwój wypadków pokazuje, że jest się czemu przyglądać. Do tego szczyt Rady Europejskiej. Sam w sobie - rutyna, fakt. Ale spory wokół budżetu na lata 2014-2020 weszły właśnie w decydującą fazę, a pojedynek na noże między Merkel i Cameronem interesujący. Jeszcze ciekawsze jest kibicowanie Tuska, niepisanego szefa  grupy "przyjaciół spójności", Niemcom i zdecydowany sprzeciw wobec egoistycznej postawie Wielkiej Brytanii. Moda na brytyjski sposób integracji, czyli dezintegracji europejskiej, choć bezmyślna,  dobrze się w Polsce utrwaliła i milo patrzeć, że mija. Choć szkoda, że tylko ze względu na kasę. 

A w Polsce też ciekawie. Drugie exposé Tuska - nudne jak flaki z olejem, językowo też bez elegancji i polotu, owszem. Ale było! I jak się chce, to perełki można w nim znaleźć.  Na przykład fragment, w którym w jednym zdaniu premier wspomina o prezydencji (nie mówiąc jakiej) i o Euro 2012, mówiąc, że była to największa w historii Polski impreza. "To" to znaczy co? Dwa w jednym. I wreszcie stadionowa hańba narodowa - nawet egipska prasa o tym pisała, nikt organizatorów nie oszczędził. Oczywiste skojarzenie z Titanikiem: też najnowocześniejszy na świecie i też zatonął. Ale kłopoty z decyzją w sprawie dachu stadionu mniej mnie jednak rozbawiły, niż decyzja rządu i premiera, by się wypowiedzieć w sprawie trawy, drenażu i rozsuwanego dachu. Tak, wiele się przez te trzy tygodnie wydarzylo. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Euromity: UE zakaże używania cynamonu

To jedna z najbardziej typowych bzdur, jakie na temat UE mogą rozpowszechniać ignoranci. Jeden z nich podpisał tekst na ten temat na Onecie, sensacja doczekała się publikacji też w innych miejscach (TVN24 BiŚ). Autor powołuje się na jakiś raport jakichś naukowców wskazujący na szkodliwy wpływ na ludzki organizm kumaryny zawartej w cynamonie. Nic w tym dziwnego, wszak codziennie ukazują się raporty wskazujące na szkodliwy lub, przeciwnie, zbawienny wpływ różnych substancji na ludzkie zdrowie. Jaki to ma związek z UE?

Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możl…

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…

Polaczek, żydek i murzynek

Przedstawiciele Bielmaru, producenta margaryny „Palma” z Bielska-Białej, twierdzą, że nie rozumieją czemu grafikę opakowania ich produktu uznano za rasistowską. Jak zareagować na takie wyznanie bezrozumności? Nie idźmy na łatwiznę. Odrzućmy nęcącą grę słów (Bielsko-Biala, ha ha ha, białe Bielsko, wiadomo; i jeszcze Biel-mar!). Nie czepiajmy się branży tłuszczów utwardzonych: producenci asfaltu albo bambusowych tyczek też mogliby ozdobić takim logotypem swoje produkty. I też mogliby się tłumaczyć, że nie rozumieją. Bo to nie sprawa branży, ani geografii. Nierozumność, jako ułomność umysłu, to kwestia indywidualna. Ale co począć, gdy nierozumność jest zbiorowa? Zbiorowa jak system wyobrażeń społecznych.

Po pierwsze, nie odnosić się do nierozumności ze zrozumieniem. Nie akceptować. Nie traktować jak usprawiedliwienia. Miał racje nieodżałowany Andrzej Szczypiorski: głupota jest kategorią moralną. Po drugie, edukować. Nie na pamięć. Nie z przymusu. Niech czytają i mówią ze zrozumieniem. A…