Przejdź do głównej zawartości

Pokojowy Nobel dla Unii - wcale nie za późno

Od samego początku, od Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, uniemożliwienie nowej wojny między państwami europejskimi było jednym z dyżurnych celów, którym miała służyć integracja europejska.  Pogodzenie zwaśnionych Niemców i Francuzów, których spory stały się przyczyną pierwszej i w dużej mierze zaważyły na wybuchu drugiej wojny światowej, przez dziesiątki lat przedstawiane były i są jako dowód, że ta strategia się powiodła.

Z perspektywy historii 60 lat to może chwila.  Ale dla ludzi to okres wystarczająco długi by zapomnieć.     Dlatego uzasadnianie integracji europejskiej jako gwarancji pokoju wywołuje dziś niejednokrotnie ironiczny uśmiech, nie tylko u eurofobów i eurosceptyków. Zapomnienie jest niezwykle pociągające. Odurzenie nim - przyjemne jak miękki narkotyk. Ale po pierwszej wojnie światowej wielu ludzi też nie wierzyło w możliwość kolejnej wojny w przewidywalnej przyszłości. Wtedy wystarczyło 20 lat.

Inni przyznają, że rzeczywiście pokój w Europie jest zasługą integracji europejskiej, bo sprawiła, konflikty między państwami członkowskimi stały się "nie do pomyślenia". Ale skoro je uniemożliwiła, to znaczy, że są... niemożliwe. A skoro tak, rola UE jako gwarancji pokoju jest już nieaktualna. Nobel jest o kilkadziesiąt lat spóźniony. To oczywiście nieprawda: integracja europejska stanowi gwarancję pokoju i stabilności tak długo, jak długo pozostaje dynamicznym procesem.  Jego zatrzymanie oznacza wygaśnięcie gwarancji. Nawet jego spowolnienie, obserwowane na naszych oczach, i coraz częściej postulowane przez krótkowzrocznych polityków, tę gwarancję osłabia.  Osłabia, bo czym mniejsza dynamika integracji, tym szybszy staje się nawrót  nacjonalizmów, największego od blisko 200 lat zagrożenia pokoju w Europie.

Nierzadko też słychać, że integracja europejska przyczyniła się co prawda do zażegnania konfliktów,  ale tak naprawdę ład w Europie zaprowadzili Amerykanie. To prawda, że pierwszym powodem, natury logistycznej można by rzec, dla którego Europejczycy musieli się wspólnie zorganizować, był odbiór i dystrybucja amerykańskiej pomocy, czyli zakupionych przez rząd USA towarów masowo wytwarzanych przez pobudzony wojną przemysł amerykański. To prawda, że amerykańska obecność militarna przyczyniła się do ustabilizowania sytuacji. Ale przecież amerykańska obecność gospodarcza i militarna była też elementem europejskiej rzeczywistości po pierwszej wojnie światowej. Nie uratowało to Europy przed wybuchem kolejnej wojny. Zaprowadzenie trwałego pokoju, wyeliminowanie możliwości konfliktu zbrojnego między państwami i zbudowane strefy stabilności i dobrobytu stało się możliwe dlatego, że po drugiej wojnie światowej Europejczycy wyciągnęli z tego, co się stało, diametralnie inne wnioski niż po pierwszej wojnie i niż kiedykolwiek w historii.  Wnioski te zostały sformalizowane i zinstytucjonalizowane w postaci integracji europejskiej.

Europejska strefa stabilności i pokoju oddziałuje również poza granicami UE. Głównie dzięki polityce "rozszerzania" (perspektywa członkostwa czyni cuda), ale też dzięki innym instrumentom i formom współpracy. Pokojowa Nagroda Nobla dla UE jest nie tylko zasłużona. Ma jeszcze tę zaletę, że przypomina o jednym z najważniejszych celów integracji europejskiej i o tym, że jest on wciąż aktualny.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…