Przejdź do głównej zawartości

Na Cyprze obywatele hojni mimo woli

N. Anastasiades i J.M. Barroso, szczyt UE 14/03/2013               ©CE
Cypryjczycy ratują swoje państwo przed bankructwem. Ale o swojej obywatelskiej postawie dowiedzieli się już po fakcie, bo decyzję podjęto za nich. Ci, którzy mieli na kontach do 100 tysięcy euro, uszczuplili swoje oszczędności o  6,7%. Bogatsi - o 9,9%. Dzięki temu w jeden weekend udało się uzbierać 5,8 miliarda euro. Na kolejne dziesięć miliardów złożą się państwa strefy euro.

Wartość gospodarki Cypru szacuje się na ponad 17 miliardów euro. Takiej samej kwoty poszukiwał Cypr na trzyletnią rekapitalizację swoich banków. Ale udzielenie Cyprowi pożyczki równej wartości całej jego gospodarki wywindowałoby dług publiczny (już przecież olbrzymi) na poziom tak wysoki, że Cypr nigdy nie byłby w stanie go spłacić. Cała operacja ratowania wyspiarskiego państwa i jego systemu finansowego przed bankructwem okazałaby się wówczas jedynie kosztownym sposobem przedłużania agonii. Zbyt kosztownym dla Niemiec, które ze swej kasy dokładają najwięcej. Dzięki operacji przeprowadzonej w wyniku porozumienia rządu cypryjskiego z państwami strefy euro uda się zatrzymać dług publiczny na poziomie 100% PKB w 2020. A to jest poziom do zaakceptowania dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Taki warunek postawiła Christine Lagarde, szefowa MFW. W przeciwnym razie linia kredytowa Funduszu zostałaby dla Cypru zamknięta.

Cypr jest jedynym krajem strefy euro, w którym tak bezpośrednio sięgnięto do kieszeni obywateli by ratować system bankowy.

Oświadczenie Eurogrupy ws. porozumienia cypryjskiego

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…

Euromity: UE zakaże używania cynamonu

To jedna z najbardziej typowych bzdur, jakie na temat UE mogą rozpowszechniać ignoranci. Jeden z nich podpisał tekst na ten temat na Onecie, sensacja doczekała się publikacji też w innych miejscach (TVN24 BiŚ). Autor powołuje się na jakiś raport jakichś naukowców wskazujący na szkodliwy wpływ na ludzki organizm kumaryny zawartej w cynamonie. Nic w tym dziwnego, wszak codziennie ukazują się raporty wskazujące na szkodliwy lub, przeciwnie, zbawienny wpływ różnych substancji na ludzkie zdrowie. Jaki to ma związek z UE?

Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możl…

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…