Przejdź do głównej zawartości

Rosyjskie pieniądze cypryjskich banków

W 2011 roku Rosjanie wpłacili na konta cypryjskich banków prawie 120 miliardów euro. W przeciwną stronę, z Cypru do Rosji, popłynęło blisko 130 miliardów euro. W 2012 roku przepływy w obie strony bynajmniej nie ustały, chodzi o trwałą tendencję. Kiedy pieniądze płyną tak szerokim strumieniem w tę i z powrotem, "wiedz, że coś się dzieje", jak by powiedziała gwiazda YouTube'a, ksiądz Natanek.

"Że coś się dzieje" szybko zauważyli Niemcy, a przede wszystkim niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. Trudno być zaskoczonym jego czujnością skoro za każdym razem, gdy trzeba unijnym groszem wspomóc tego czy innego potencjalnego bankruta, to właśnie Niemcy muszą wyłożyć największą kwotę. Nie ma dnia, żeby niemiecka prasa nie pisała o wątpliwościach co do legalności rosyjsko-cypryjskch transakcji, a Schaeuble otwarcie mówi o praniu brudnych pieniędzy na wielką skalę. Jean-Claude Juncker i jego następca na stanowisku szefa Eurogrupy, Jeroen Dijsselbloem też nie szczędzili krytyk.

Uroczystości z okazji przyjęcia Cypru i Malty do strefy Euro, 2007 ©CE
Od kiedy Cypr przystąpił do strefy euro w 2008 roku Rosjanie masowo zaczęli rejestrować tam firmy. Firmy zwykle zupełnie nieznane, będące własnością ludzi, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z biznesem, a przynajmniej z legalnym biznesem. W prasie od czasu do czasu ukazywały się budzące konsternację wywiady z rosyjskimi "inwestorami", którzy nawet nie bardzo starali się udawać, że mają jakiekolwiek biznesowe kwalifikacje. Skąd brali pieniądze - nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jest ich dużo: ich napływ od 2008 roku sprawił, że wartość depozytów w cypryjskich bankach wzrosła o 100%, osiągając poziom 40%  cypryjskiego PKB. Jedna trzecia depozytów należy do Rosjan. Stanowi to ponad 25 miliardów euro (w kraju, którego gospodarka warta jest 17 miliardów euro!).

Nic dziwnego w tej sytuacji, że rozwój wypadków z uwagą śledzi też Moskwa. Były cypryjski prezydent, Dimitris Christofias, jedyny komunistyczny przywódca państwa w UE, starał się jeszcze parę miesięcy temu wywrzeć presje na partnerów ze strefy euro prowadząc z Rosją intensywne negocjacje w sprawie pożyczki. Oświadczył, że Cypr jest w niezłym stanie i dzięki rosyjskiej pomocy pewnie poradzi sobie bez unijnych pieniędzy, skoro warunkiem ich otrzymania miałyby być warunki uderzające w poziom życia Cypryjczyków. Nowy prezydent, Nicos Anastasiades, uważany za proeuropejskiego, od pierwszego dnia urzędowania zintensyfikował negocjacje z Eurogrupą i doprowadził wczoraj do porozumienia. Opiera się ono na jednorazowym opodatkowaniu depozytów bankowych (tutaj więcej na ten temat). Jako kompensatę właściciele kont dostaną akcje rekapitalizowanych banków. Marna pociecha. Jako dobrzy klienci cypryjskich banków również Rosjanie dołożą się do pakietu ratunkowego. Raczej nie powinni protestować: lepiej stracić 10% niż wszystko, co niechybnie by nastąpiło, gdyby doszło do zapowiadanego na maj bankructwa cypryjskiego systemu finansowego. Ale nie oznacza to, że Rosja wycofuje się z gry: zapowiada korzystniejsze warunki spłaty 2,5 miliarda euro, które Christofias pożyczył w Moskwie dwa lata temu.

Na początku marca szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi ostrzegał, że problemy gospodarki cypryjskiej, mimo jej mikroskali, mogą mieć dalekoidące skutki systemowe dla całej strefy euro. Obawy przed systemowymi zagrożeniami wypływającymi z niestabilnej sytuacji jednego kraju strefy euro stoją za wszystkimi decyzjami w sprawie pakietów pomocowych podjetymi dotychczas przez Eurogrupę. Cypr dołączy teraz do grupy krajów, które uzyskały poprzednio pieniądze na ratowanie systemu finansowego (Grecja, Portugala, Irlandia). Za każdym razem program pomocy nakłada na beneficjenta drakońskie warunki: cięcie wydatków i długofalowe reformy strukturalne. Ale każdy program jest inny, bo zależy od specyficznych uwarunkowań. Cypr jest jedynym państwem, w którym część pieniędzy na ratowanie banków ma pochodzić z prywatnych kont. Rosyjskie koneksje i zarzuty prania brudnych pieniędzy na masowa skalę wobec kraju, który oparł swoją gospodarkę na rozwoju usług finansowych to jeden z kluczowych elementów cypryjskiej specyfiki.

Nie zmienia to wszystko faktu, że nawet po zmianie prezydenta wyspa Afrodyty (jak miłośnicy mitologii mówią o Cyprze) z uporem zaprzecza jakoby jej system finansowy miał być gigantyczną pralnią pieniędzy. Czyżby więc nowy mit? Ministrowie finansów strefy euro i międzynarodowe organizacje finansowe jakoś nie chcą uwierzyć, że 10 tysięcy Rosjan mieszkających w Limassol dało się skusić wyłącznie pięknu śródziemnomorskich krajobrazów.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…

Euromity: UE zakaże używania cynamonu

To jedna z najbardziej typowych bzdur, jakie na temat UE mogą rozpowszechniać ignoranci. Jeden z nich podpisał tekst na ten temat na Onecie, sensacja doczekała się publikacji też w innych miejscach (TVN24 BiŚ). Autor powołuje się na jakiś raport jakichś naukowców wskazujący na szkodliwy wpływ na ludzki organizm kumaryny zawartej w cynamonie. Nic w tym dziwnego, wszak codziennie ukazują się raporty wskazujące na szkodliwy lub, przeciwnie, zbawienny wpływ różnych substancji na ludzkie zdrowie. Jaki to ma związek z UE?

Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możl…

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…