Przejdź do głównej zawartości

Dyplomatyczny sukces Orbána

Orbán ma dobrą passę. Przynajmniej na niwie dyplomacji, bo w ciągu dwóch dni odnotował dwa znaczące sukcesy. Zgromadzenie Parlamenarne Rady Europy postanowiło nie wszczynać procedury ścisłego monitoringu poszanowania zasad demokracji i państwa prawa na Węgrzech. A Komisja Europejska, na prośbę Budapesztu, zgodziła się usunąć z zaleceń adresowanych do węgierskiego rządu fragment poświęcony niezależności organów sprawiedliwości w tym kraju.

Kerstin Lundgren                                            © Rada Europy
Czy oznacza to, że sytuacja się poprawiła? Oczywiście nie. Komisja Wenecka Rady Europy przyjęła bardzo krytyczne sprawozdanie na temat stanu demokracji na Węgrzech. Zaleciła Zgromadzeniu Parlamentarnemu objęcie Węgier procedurą nadzoru. Sprawozdawca parlamentarny ze Szwecji, pani  Kerstin Lundgren (na zdjęciu w czasie obrad Zgromadzenia), poparła ten wniosek. Dotychczas procedura monitoringu stosowana była raczej rzadko. Na liście objętych nią krajów znajdują się regularnie Serbia, Ukraina, ale też Rosja. Węgry, gdyby zastosowano w ich przypadku tę procedurę, byłyby pierwszym członkiem UE, który znalazłby się na tej niechlubnej liście. Ale wielu parlamentarzystów z Rady Europy nie ukrywało wczoraj, że zastosowanie procedury wobec Węgier ośmieszyłoby tę organizację międzynarodową ukazując jej praktyczną niezdolność do monitorowania czegokolwiek na Węgrzech. Procedury więc nie wszczęto, ograniczono się do pustego sformułowania, że Rada Europy będzie uważnie przyglądać się sytuacji na Węgrzech. Paradoksalnie, Węgry uniknęły despektu ponieważ są członkiem UE, z definicji więc należą do klubu przestrzegającego zasad, za nieprzestrzeganie których Budapeszt jest krytykowany.

Komisja Europejska poszła Orbánowi na rękę z podobnego powodu: brak jej właściwie kompetencji, by - przy zastosowaniu istniejących procedur - ścigać Orbána za próby politycznego podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości. Od niedawna, co roku, Komisja Europejska przedstawia państwom członkowskim swoje zalecenia. To ważna zmiana w funkcjonowaniu UE, choć niedoceniania w mediach, stanowiąca nowy instrument ścisłej koordynacji na poziomie unijnym polityki gospodarczej i budżetowej państw członkowskich. Próba upolitycznienia zalecenia skierowanego do Węgier była właściwie z góry skazana na porażkę: cóż niby negatywna ocena niezależności węgierskiego sądownictwa i ataków na Trybunał Konstytucyjny miałaby robić wśród zalecenień gospodarczych? Mimo, że ocena ta jest prawdziwa, Komisja zgodziła się ograniczyć zapisy w tej sprawie do lakonicznego sformułowania zastosowanego również wobec dziesięciu innych krajów. 

Wygląda na to, że na Orbána nie ma kija. Węgierscy wyborcy, bardziej podatni na populizm Wiktatora niż na płynące z zewnątrz apele o poszanowanie demokracji, praw człowieka i państwa prawa, gotowi są poprzeć go w następnych wyborach. Dla UE, budowanej przez pół wieku przy milczącym założeniu, że istnieje nienaruszalny konsensus w sprawie zasad podstawowych, oznacza to poważny dylemat: jak długo można tolerować w swoim gronie państwo, które tych zasad przestrzegać nie chce.  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…