Przejdź do głównej zawartości

UE negocjuje sama z sobą mandat na negocjacje handlowe z USA

Ministrowie handlu zagranicznego UE, którzy obradują dziś od 10:00 w Luksemburgu by określić mandat negocjacjacyjny na rokowania handlowe z USA, mają cztery opcje:
1) przyjąć jednogłośnie propozycję Komisji Europejskiej i włączyć sektor kultury, z przemysłem audiowizualnym na czele, do negocjacji w sprawie wolnego handlu z USA;
2) poprzeć stanowisko Francji i utrzymać zasadę "wyjątku kulturalnego" w negocjacjach handlowych;
3) udzielić Komisji Europejskiej ograniczonego mandatu negocjacyjnego, włączając kulturę do negocjacji, ale zobowiązując Komisję do konsultowania z Radą (a w praktyce z Francją) każdego kroku w tej dziedzinie;
4) przyjąć do wiadomości francuski (a może też belgijski i grecki) opt-out w dziedzinie kultury.

Pierwsza opcja jest właściwie nierealna: Francja wyraźnie powiedziała, że użyje prawa weta, a decyzja musi być podjęta jedomyślnie. Wtedy negocjacje nie mogłyby się rozpocząć. Druga możliwość okazałaby się bez wątpienia bardzo kosztowna dla UE. Wyłączenie kultury z negocjacji (stanowi ona 2% unjijnej wymiany handlowej ze Stanami Zjednoczonymi) wywołałoby po stronie amerkańskiej żądanie wyłączenia innych obszarów, na przykład zamówień publicznych (10% unjijnego handlu z USA). Na dodatek takie rozwiązanie osłabiłoby pozycję negocjacyjną Komisji: jak przekonać Amerykanów, że kultura nie ma zasadniczego znaczenia w tych negocjacjach, skoro państwa członkowskie UE uczyniły z niej priorytet? Obrona tego priorytetu może być kosztowna również dlatego, że kultura to drugie, po zbrojeniach, eksportowe źródło dochodu dla USA. Nie można jednak tej opcji wykluczyć, bo Francja, paradoksalnie, może uzyskać wsparcie dwóch państw najmniej skłonnych doj obrony "wyjątku kulturalnego": Niemiec i Wielkiej Brytanii. Jedni i drudzy wolą wyłączenie kultury niż francuskie weto i de facto klęskę negocjacji zanim się jeszcze zaczęły. Zwłaszcza w kontekście czternastego szczytu USA-UE. Trzecią propozycję przedstawiła Francji Komisja Europejska w czwartek, ale nie spotkała się ona z entuzjazmem Francuzów. Czwarta opcja oznacza, że Francji (i ewentualnie innych państw, które zdecydują się na opt-out), dotyczyłyby wszystkie zapisy wynegcjowanej przez Komisję umowy handlowej z USA z wyjątkiem tych obejmujących kulturę. Konferencja prasowa, na której decyzja państw członkowskich ma zostać ogłoszona, została optymistycznie wyznaczona dzisiaj na 12:30.

Aktulizacja:  Po wielogodzinnych dyskusjach w Luksemburgu Francja postawiła wieczorem na swoim: kultura została "tymczasowo" wyłączona z negocjacji handlowych UE z USA. Wygrała opcja 2. Jedyne co udało się uzyskać, to pozostawienie otwartych drzwi: decyzja nie jest ostateczna. Ale wygląda to na papierowy kompromis, o którym wszyscy szybko zapomną.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…