Przejdź do głównej zawartości

Chadecy w PE bronią państwa prawa (ale tylko w Czechach)

Miloš Zeman, Praga, 3 marca 2013
Europejska Partia Ludowa w PE, skupiająca chadeków i konserwatystów, wezwała dziś Komisję Europejską do zbadania, czy sposób powołania nowego czeskiego rządu nie odbywa się z naruszeniem podstawowych wartości Unii. Faktycznie, poczynania prezydenta Zemana budzą sporo obaw. Z kolei obrona wartości przez EPL budzi podejrzenia o hipokryzję, bo w przypadku Węgier i premiera Orbána ta sama frakcja nie daje dowodów aż tak silnego przywiązania do zasad demokracji i do państwa prawa. Wytłumaczenie jest proste: FIDESZ należy do EPL, a sam Orbán jest jednym z jego wiceprzewodniczących. Miloš Zeman natomiast jest politykiem lewicowym, a jego działania są wymierzone w większościową koalicję parlamentarną prawicy.

Othmar Karas, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, oświadczył dziś, że "poszanowanie państwa prawa i podstawowych wartości europejskich musi być nadzorowane i egzekwowane niezależnie od tego, o który kraj lub którą partię polityczną chodzi". Należy takiej deklaracji przyklasnąć apelując jednocześnie do europejskich chadeków, by sami się tej zasady trzymali. Tymczasem to właśnie EPL (do której należy też PO i PSL) doprowadziła do rozmycia przyjętej niedawno przez PE rezolucji dotyczącej sytuacji na Węgrzech. Chadecy osłabili przede wszystkim zapisy dotyczące kontrolowania przez UE stanu demokracji i poszanowania zasad prawa. Doprowadzili też do usunięcia odwołania do ewentualnych sankcji, które traktat pozwala nałożyć na państwo naruszające w sposób "poważny i stały" europejskie wartości. Mimo tej kuracji odchudzającej rezolucja PE spotkała się z bardzo ostrą krytyką członków rządu Orbána, a węgierski Parlament przyjął nawet kontr-rezolucję protestując przeciw niedopuszczalnej ingerencji UE w wewnętrzne - i z zasady niepojęte dla reszty świata - sprawy Węgier.

Tymczasem w Pradze prezydent Zeman powołał dziwny gabinet premiera Jiřego Rusnoka, ekonomisty, byłego ministra finansów a ostatnio osobistego doradcy prezydenta. W skład rządu fachowców weszli ludzie, których fach - w przypadku wielu z nich przynajmniej - polega głównie na współpracy z Zemanem w ramach lewicowej partyjki, która odłączyła się od socjalistycznej ČSSD. Ta ostatnia, w nadziei na szybkie przejęcie władzy, wezwała do rozwiązania niższej izby parlamentu. Głosowanie odbędzie się jutro, ale szans na poparcie tego wniosku przez większość raczej nie ma. Większość stanowi bowiem nadal koalicja partii prawicowych, na czele z ODS (razem z PiS należą do eurosceptycznej i heteroklitycznej ECR w europarlamencie) byłego premiera Nečasa, zmuszonego do dymisji w wyniku skandalu korupcyjnego wykrytego wśród jego współpracowników przez służby specjalne. 

Prawdopodobnie 9 sierpnia Parlament wypowie się w sprawie wotum zaufania dla powołanego przez Zemana rządu Rusnoka. Ale Zeman zupełnie świadomie powołał ten rząd nie tylko bez poparcia, ale wbrew większości parlamentarnej. Wie, że bez poparcia parlamentu jego rząd (bo że to on ma nad nim absolutną władzę nie ma wątpliwości) też będzie mógł rządzić. A potem będą przedterminowe wybory, które też mu są na rękę. Nie jest to niezgodne z literą konstytucji. Odbywa się jednak na pograniczu prawa, z naruszeniem - jak twierdzą jego oponenci - ducha konstytucji i przyjętej praktyki. O tym jednak Zeman nie chce słyszeć: prawo to prawo, nie ma czegoś takiego jak konstytucyjne zwyczaje. 

Jeżeli Komisja Europejska, zmuszona przez EPL, będzie rzeczywiście musiała zająć się Czechami, będzie miała trudny orzech do zgryzienia.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…

Euromity: UE zakaże używania cynamonu

To jedna z najbardziej typowych bzdur, jakie na temat UE mogą rozpowszechniać ignoranci. Jeden z nich podpisał tekst na ten temat na Onecie, sensacja doczekała się publikacji też w innych miejscach (TVN24 BiŚ). Autor powołuje się na jakiś raport jakichś naukowców wskazujący na szkodliwy wpływ na ludzki organizm kumaryny zawartej w cynamonie. Nic w tym dziwnego, wszak codziennie ukazują się raporty wskazujące na szkodliwy lub, przeciwnie, zbawienny wpływ różnych substancji na ludzkie zdrowie. Jaki to ma związek z UE?

Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możl…

Polaczek, żydek i murzynek

Przedstawiciele Bielmaru, producenta margaryny „Palma” z Bielska-Białej, twierdzą, że nie rozumieją czemu grafikę opakowania ich produktu uznano za rasistowską. Jak zareagować na takie wyznanie bezrozumności? Nie idźmy na łatwiznę. Odrzućmy nęcącą grę słów (Bielsko-Biala, ha ha ha, białe Bielsko, wiadomo; i jeszcze Biel-mar!). Nie czepiajmy się branży tłuszczów utwardzonych: producenci asfaltu albo bambusowych tyczek też mogliby ozdobić takim logotypem swoje produkty. I też mogliby się tłumaczyć, że nie rozumieją. Bo to nie sprawa branży, ani geografii. Nierozumność, jako ułomność umysłu, to kwestia indywidualna. Ale co począć, gdy nierozumność jest zbiorowa? Zbiorowa jak system wyobrażeń społecznych.

Po pierwsze, nie odnosić się do nierozumności ze zrozumieniem. Nie akceptować. Nie traktować jak usprawiedliwienia. Miał racje nieodżałowany Andrzej Szczypiorski: głupota jest kategorią moralną. Po drugie, edukować. Nie na pamięć. Nie z przymusu. Niech czytają i mówią ze zrozumieniem. A…