Przejdź do głównej zawartości

Cenzura obywatelska: przeciw zboczeńcom

To nie jest tak, że na napór zboczeńców wszelkiej maści nic się nie da poradzić. Da się, jeśli każdy z nas zachowa czujność. Sam się o tym wczoraj przekonałem, gdy odwiedziłem Zamek Ujazdowski. Obejrzałem wystawę "British-Polish" w zamkowym Centrum Sztuki Współczesnej. Na ścianach goła Kozyra, obnażony Althamer ze zwierzęcych jelit, o innych erekcjach i odbytach nie wspomnę. Przyznaję, poszedłem z dziećmi. Często chodzę z dziećmi. Nastoletnimi. Niech publiczne wyjawienie tego grzechu służy mi za pokutę. Chodzilibyśmy tak nieświadomie i w nieświadomości wyszlibyśmy z Centrum, gdyby nie pani pilująca jednej z sal. Nie wpuściła moich dzieci.

- Pełnoletni jesteście? Jak nie, to się nie wchodzi. Nie jakieś tam półśrodki: od 12 lat, od 16. Pełnoletność jest wymagana, dzieci to dzieci. Zdezorientowany pytam, czy to jakiś odgórny zakaz. Może Dyrekcja? Może kurator wystawy? Może ministerstwo? Nie, pani sama z siebie. Widzi, że patrzę na jej identyfikator (może jest funkcjonariuszką jakiejś brygady obyczajowej?), zdeterminowanym gestem rewolucjonisty podtyka mi go nagle pod nos: - Proszę, tak się nazywam! Zrozumiałem: gotowa jest zginąć za przekonania. Pytam głupio: jak to, czemu. - No chyba wiadomo czemu. Dzieciom zboczeń się nie pokazuje. Zboczone obrazy namalowała Katarzyna Przezwańska. Ta od kolorowych plam na bródnowskim asfalcie? Nigdy bym jej o bezeceństwa nie podejrzewał. Tymczasem na płótnie wagina! Fakt, w innych salach wiszą gorsze rzeczy. Ale tam permisywizm, a tu obywatelska postawa. Tam pilnujący udają, że zła nie widzą. Tu - obywatelska cenzura pani pilnującej. Zapisem cenzorskim obejmuje tylko wytwory sztuki patologicznej w tej jednej sali, dalej jej jurysdykcja nie sięga. Ale gdyby tylko mogła, ochroniłaby dziatki przed bezwstydem.

Wokół sporo religijnych symboli. Dwie sale dalej Robert Rumas pozatapiał w wekach hostie, figurki Matki Boskiej, ale i flagę polską, i monety, i serdelki: wszystko, czego Polakowi potrzeba, by przetrwać. Nazwał to "Bóg w mojej ojczyźnie jest honorowy". Nieco dalej - Nieznalska Dorota. Wiadomo: krzyż i genitalia. Na ekranie leci film "W imieniu Rzeczpospolitej" - nie żadna fikcja, autentyk, prawdziwe nagranie z prawdziwego procesu, w którym prawdziwy sędzia skazał artystkę za szklany, podświetlany krzyż i zdjęcie członka. Sędzia pilnujący. I pani pilnująca. Bez względu na bliskość religijnych symboli (choć to okoliczność obciążająca), stoją na straży obyczajności. Ale sędzia w imieniu Rzeczpospolitej - jakiejś innej chyba niż moja Rzeczpospolita. A pani pilnująca - dla dobra moich dzieci, w swoim własnym imieniu.

W dokumencie o Komedzie (w TVP Kultura pokazywali) Andrzej Wajda mówił, że jego "Niewinni czarodzieje" najdłużej ze wszystkich jego filmów przeleżeli na półce, bo wbrew temu co się myśli, cenzura w PRL nie dotyczyła tylko polityki, czuwała nad obyczajami i obyczajowością. Obyczajowość była polityką. I tak już widać zostało. Cenzor PRL i partyjny sekretarz, gdański sędzia Tomasz Zieliński, poseł Witold Tomczak (ten z Zachęty, od Cattelana), pani z identyfikatorem pilnująca sali w CSW - każdy z nich z mocy sprawowanego urzędu uznaje, że może i powinien obyczjności strzec. Wystawa British-Polish przedstawia znaczące dzieła polskie i brytyjskie powstałe w latach dziewięćdziesiątych, rewolucyjnych dla obu społeczeństw. Sztuka - nie po raz pierwszy ani ostatni - sięgnęła po tabu. Podtytuł wystawy to "Sztuka krańców Europy". Jeśli pójdziecie oglądać, to koniecznie z dziećmi i nie pomińcie pani pilnującej sali z płótnami Katarzyny Przezwańskiej - bo to najciekawszy egzemplarz całej wystawy. Pokazuje trwałość tabu i zakorzenienie obywatelskiej cenzury na naszym krańcu Europy. Warto, a bilet niedrogi, sprzedają w kasie bilety rodzinne.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…