Przejdź do głównej zawartości

Warto myśleć i działać pozytywnie

Polacy przywykli pysznić się swoim potencjałem buntu, bohaterstwem krwi, patriotyzmem cierpienia. Przywykli budować tożsamość w opozycji do czyhających wokół wrogów i w walce z ich dominacją, wielbiąc przegrane powstania przeciw kształtowanej przez innych, przeciw Polsce, rzeczywistości.

Dwa razy w najnowszej historii Polacy potrafili dostrzec zalety pozytywizmu, wykorzystać swoją energię  do budowy swego państwa, a nie przeciw innym państwom, do sformułowania swego projektu a nie do zrywu przeciw cudzym. Dwa razy: gdy po zakończeniu pierwszej wojny światowej odzyskaliśmy niepodległość w 1918, i gdy po obaleniu komunizmu w 1989 ponownie rozpoczęliśmy budowę nowego państwa.

Tylko raz ten pozytywny zryw przyniósł niepodważalny sukces: wtedy, gdy na dodatek do sprzyjającej koniunktury międzynarodowej, do własnej przedsiębiorczości i zaangażowania na rzecz rozwoju, awansu i lepszego życia, otrzymaliśmy wsparcie w postaci europejskiej solidarności. Ten sukces nie przypadkiem idzie w parze z sukcesem Europy, która, podzielona przez wieki, po raz pierwszy, po zakończeniu drugiej wojny światowej, zdobyła się na wspólny, pozytywny projekt. Jest nim integracja europejska.

Warto myśleć i działać pozytywnie. Dziesięć lat po przystąpieniu do Unii Europejskiej Polska jest inna nie tylko dlatego, że napłynęły unijne miliardy na drogi i oczyszczalnie, ale przede wszystkim dlatego, że Polacy potrafili skutecznie włączyć się w najmądrzejszy i najodważniejszy projekt, jaki kiedykolwiek Europejczycy wymyślili.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…

Może się już nie śmiejmy z Korei Północnej

Tak się nabijamy z tej Korei Północnej, ale może należy na nią spojrzeć poważniej, jak w kryształową kulę. Bo może Kaczyński, Macierewicz i Co. upodobali sobie model koreański i do niego zmierzają?

Naburmuszone i prężące muskuły państewko pod ochroną mocarstwa: jak Korea Północna w chińskiej strefie wpływów, tak Polska w rosyjskiej? Też totalitarna, z wodzem psycholem, skłócona z resztą świata, stawiająca na armię (tylko z pociągiem pancernym zamiast broni nuklearnej), uprawiająca na lokalne potrzeby propagandę potęgi i niezależności, a w rzeczywistości protektorat pełniący rolę antyzachodniego i antyeuropejskiego straszaka w rękach orientalnego hegemona?

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…