Przejdź do głównej zawartości

Problem taktyczny Tuska w Brukseli

Federica Mogherini                                                      ©UE2014
Szanse na to, że Sikorski przejmie schedę po Ashton topnieją z minuty na minutę. W stolicach państw członkowskich wszyscy wiedzą, że włoska kandydatka nie ma profilu by kierować unijną dyplomacją, ale nie wszyscy uważają, że to wada: rządy nie lubią, gdy polityką zagraniczną kieruje się z Brukseli. 

Poza tym trudno powiedzieć: "nie" włoskiemu premierowi, trzeba go wesprzeć, bo jest gwarantem reform we Włoszech i wyjścia tego kraju z kryzysu. Symboliczna rozgrywka dla strefy euro i dla całej UE. A Matteo Renzi się uparł na Mogherini i ustąpić nie chce.

Z kolei, jeśli wierzyć prasowym doniesieniom, rosną szanse Tuska. Czy medialne i przyjacielskie zachęty z najbliższego środowiska wpłyną na jego skłoność do powiedzenia "tak", gdyby rzeczywiście propozycja przewodniczenia Radzie Europejskiej została mu złożona na sobotnim szczycie? Osobiście wątpię, by tak się stało.

Tusk dlatego sam pozostawał w grze, mówiąc, że niby nie chce, ale mrugając znacząco okiem, i dlatego w grze, mimo malejących szans, pozostawił Sikorskiego, by ustawić się w centrum pola negocjacji. Ich prawdziwym celem miałoby być ugranie dla Polski ważnej teki komisarza. Może nawet wiceprzewodniczącego Komisji na dodatek. Ale ta pozornie logiczna taktyka może okazać się nie do zrealizowania na sobotnim szczycie.

Jest już oczywiste, że w sobotę nie zapadną żadne decyzje dotyczące podziału tek w przyszłej Komisji. Negocjacje w tej sprawie należałoby prowadzić z przewodniczącym elektem. Ale ponoć Jean-Claude Juncker nie zamierza w dyskusjach uczestniczyć. Zrobi sobie rodzinne zdjęcie i wyjdzie. I słusznie: dlaczego miałby wystawiać się na narodowe naciski, wymuszanie zobowiązań i ustępstw? To byłaby pułapka. Tymczasem sprawa jest jasna: do dyskusji o tekach komisarzy przejdziemy dopiero, gdy zapadną decyzje dotyczące "top jobs", następców Van Rompuya i Ashton. A te decyzje podejmą szefowie rządów, Juncker nie ma tu nic do powiedzenia. Jego rola zacznie się później, od poniedziałku.

Taki scenariusz oznacza zaś, że transakcji wiązanej (ważna teka dla polskiego komisarza, skoro nie dostajemy żadnego z dwóch kluczowych stanowisk) nie będzie. Inna sekwencja zdarzeń, inne poziomy negocjacji. Na Junckera na pewno nie zadziała argument: przegraliśmy w sobotę, to w zamian chcemy wygrać w poniedziałek. Nie ze mną graliście, anioły moje - odpowie Tuskowi Juncker. Jeżeli Tusk się domyśla, że tak to może wyglądać, to - by nie wrócić z Brukseli na tarczy dwukrotnie: i w sobotę i w poniedziałek - powinien poważnie przymierzyć się do walki o stanowisko szefa Rady Europejskiej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…