Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Po co Waszczykowskiemu opinia Rady Europy

Po ogłoszeniu przez MSZ informacji, że minister Witold Waszczykowski zwrócił się do komisji weneckiej Rady Europy o pinię na temat przeprowadzanych przez PiS "reform" konstytucyjnych zapanowała konsternacja: po co mu to? Odpowiedż jest prosta: chodzi o grę pozorów i działanie na zwłokę. Wszystko wedle taktyki manipulacji opracowanej i przećwiczonej przez Viktora Orbána.

Pytanie o zasadność działań MSZ jest zrozumiałe, bo nikt nie spodziewa się, by stojąca na straży praworządności komisja wenecka oceniła pozytywnie projekty zmian w Trybunale Konstytucyjnym przedstawione jej przez rząd PiS. Skoro więc opinia może być jedynie negatywna, to - rzeczywiście - po kie licho Waszczykowski nadstawia policzek?

Co więcej, z portalu Studio opinii dowiadujemy się, że Waszczykowski przedstawił komisji weneckiej projekty nieaktualne, a nie ten, o który faktycznie toczy się spór i który czeka na podpis prezydenta. Autor artykułu, Piotr Rachtan, wczytał się dokładnie w dokumentację i wykrył, ż…

Na czym nie polega zamach stanu

Martin Schulz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, powiedział w wywiadzie dla niemieckiego radia, że to, co się dzieje w Polsce, ma znamiona zamachu stanu. Dzisiaj wytłumaczy Beacie Szydło dlaczego tak sądzi. A ona będzie starała się go przekonać, że się myli i uzyskać przeprosiny. Marne szanse na porozumienie. I nawet nie o brak dobrej woli chodzi, ale o przynależność do różnych światów: Szydło jest z formacji odrzucającej europejskie wartości, Schulz ustawia się w pozycji tego, który ich broni.

Schulz nie należy do najbardziej finezyjnych polityków. To prawda, że słowa szefa unijnego parlamentu mają niepomiernie mniejsze znaczenie niż deklaracje przewodniczących Rady Europejskiej albo Komisji. Ale jakieś jednak mają. Schulz czasem nie rozumie, że nie jest niezależnym ekspertem z jakiegoś think tanku, i nie może sobie po prostu chlapnąć publicznie takiej czy innej opinii nie zastanawiając się nad skutkami. A chyba się nie zastanowił.

Najwyraźniej albo nie słucha doradców, albo n…

Przychodzi Cameron do Szydło, a Szydło też...

Cameron, premier kraju spoza kontynentalnej Europy, przyjechał do Szydło, premier kraju spoza demokratycznej Europy, w nadziei, że znajdzie tu poparcie w demontowaniu Unii i wygaszaniu integracji europejskiej. Polska premier bardzo by chciała, ale nie bardzo sobie może na to pozwolić. To przekleństwo pochodzić z kraju zbyt biednego, by realizować swe pragnienia i idee.

PiS i brtyjscy torysi należą na szczeblu europejskim do tego samego, konserwatywnego i euroceptycznego ugrupowania politycznego: EKR. David Cameron wie, że eurosceptycyzm obecnych władz polskich jest silniejszy niż jego własny. PiS jest więcej niż "euroceptyczny", on jest antyeuropejski: cywilizacyjnie, kulturowo i światopoglądowo. Cameron miał więc prawo liczyć na większe zrozumienie w kwestii sabotażu integracji europejskiej, niż podczas swej poprzedniej wizyty w Warszawie, gdy rozmawiał z Ewą Kopacz.

PO należy na poziomie unijnym do konserwatywnego i proeuropejskiego ugrupowania EPL. Brytyjscy torysi też nal…

Komu leży a komu nie debata o Polsce w Parlamencie Europejskim

Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru przyjechali do Brukseli by nie dopuścić do planowanej w Parlamencie Europejskim debaty plenarnej w sprawie stanu praworządności w Polsce. Obaj są przekonani, że debata, wymierzona przecież w antykonstytucyjne poczynania PiS, może im bardziej zaszkodzić niż pomóc. Dlaczego? Bo obaj są wyznawcami dewizy, wedle której swoje brudy trzeba prać w domu. Obaj też, pewnie słusznie, wierzą, że tę samą dewizę wyznaje większość Polaków. Debata w tym momencie nie pasuje też do partyjnej taktyki obu liderów. Co jeszcze ich łączy? Ani jeden ani drugi nie czuje politycznego rytmu, wedle którego żyje Unia.

O zorganizowanie debaty na najbliższej sesji w Straburgu pierwszy wystąpił Manfred Weber, szef klubu EPL w parlamencie europejskim, do którego należą PO i PSL. Ale pomysł spodobał się też socjalistom z S&D (tam należą posłowie SLD) i liberałom z klubu ALDE, który w debatach o prawach człowieka, demokracji i praworządności zwykle wiedzie prym. W ALDE co prawda pol…

PiSowski populizm idzie w parze z pogardą wobec prostego człowieka

Z zainteresowaniem czytam komentarze poirytowanych pisowców, którzy nerwową, płaską ironią reagują na społeczne akcje sprzeciwu wobec demontażu demokracji realizowanego przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Uczestników i sympatyków Komitetu Obrony Demokracji, sygnatariuszy petycji ogłaszanych przez Akcję-Demokrację i wszystkich innych, którzy protestują przeciw zawłaszczeniu państwa przez jedną partię chcą wrzucić do jednego koszyka, przebrać w jeden kostium obcości, nieswojskości, nietutejszości.

Obcy jedzą ośmiorniczki i bruschettę, popijają sojowym latte. Feministki, geje, lewacy, Europejczycy - katalog odmieńców jest długi (pisałem o tym m.in. w tekście Naszość i feminizm). Obcy i odmienni są przeciwni PiS bo są wrogami naszej swojskiej normalności, której PiS jest gwarantem. Ale zwykły człowiek ulicy, proletariat i prekariusz, ofiara transformacji żyjąca w postplatformianych ruinach normalność popiera. A te Trybunały konstytucyjne i inne dyrdymały ich nie obchodzą, uważają polity…

Muzułmańscy imigranci a świeckość państwa

Tym, którzy tak bardzo boją się "islamizacji" wywołanej przybyciem muzułmanów  do katolickiej Polski, odpowiadam: świeckie państwo, praworządne i demokratyczne, jest najlepszym zabezpieczeniem przed dominacją religii. Każdej religii. Zwolennikom świeckiego państwa, którzy słusznie oburzają się na destrukcyjny wpływ Kościoła katolickiego na polskie państwo i społeczeństwo a jednocześnie okazują godną uznania otwartość i tolerancję wobec mających przybyć do Polski muzułmanów, przypominam: nikt jeszcze nie dowiódł, że syryjscy czy jemeńscy muzułmanie mają więcej szacunku do świeckiego państwa i demokracji niż polscy katolicy.  Do integracji muzułmanów trzeba się tak przygotować, by przekonać katolickich islamofobów, że najlepszym lekarstwem na ich obawy jest demokratyczne, świeckie państwo. Zwolennicy takiego państwa powinni zrozumieć, że jest to zadanie rownież dla nich.


W tym tekście  mowa jest o islamie, a nie o islamizmie, o muzułmanach, a nie o powołującej się na Koran i …

Francuzi nie są już obrażeni na flagę

Po zamachach w Paryżu trójkolorowa flaga Francji zagościła na internetowych portalach, przesłoniła awatary w mediach społecznościowych. Gest solidarności, nie tak bardzo znów zaskakujący. Jeśli kogoś zaskoczył, to może samych Francuzów.

Kiedyś niebiesko-biało-czerwona była cała Republika, wraz z dewizą Równość, Wolność, Braterstwo była symbolem znakiem postępowej Francji stojącej w opozycji do reakcyjnej monarchii. Był czas, gdy nawet komuniści się nią posługiwali. Ale potem zaczęła tracić sympatię dużej części Francuzów: od 1914 kojarzyła się głównie ze złą wojną, militaryzmem i nacjonalizmem. Odzyskała na chwilę popularność w 1944, bo przyjechała z De Gaullem z Londynu i pozwoliła Francuzom uwierzyć, że wygrali wojnę, że byli po dobrej stronie. Przez chwilę, bo jak zapomnieć, że reżym Vichy, który zastąpił dewizę rewolucji francuskiej Wolność, Rowność, Braterstwo hasłem Rewolucji Narodowej Pétaina: Praca, Rodzina, Ojczyzna, posługiwał się tym samym sztandarem? Komuniści, którzy wyp…