Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

Ogródki demokracji

Odkąd PiS doszedł do władzy dywagacje na temat demokracji stały się modne jak nigdy dotąd. Bezpośrednim impulsem, który uczynił z demokracji temat wielkiej publicznej debaty było powstanie i spektakularny sukces Komitetu Obrony Demokracji. Ale to nie KOD odgrywa główną rolę w tej debacie. Spór o istotę demokracji został zdominowany przez dwa obozy, które zasadniczo różnią się opinią w kwestii terytorium naturalnego dla rozwoju demokracji. Dla jednych nie ma demokracji poza państwem narodowym: demokracja może funkcjonować tylko w narodzie. Dla drugich oczywistym terytorium demokracji jest opiekuńcze państwo socjalne (de facto też narodowe): tylko w takim państwie można mówić o demosie, bez którego nie ma demokracji. 

Mylnie wydaje nam się czasem, że ten spór toczy się między lewicą a prawicą. Nie tak przebiega podział. Między dwoma tymi obozami zawiązuje się przedziwny sojusz, zrecenzowany parę dni temu przez Aleksanda Smolara, który w reakcji na tekst autorstwa jednego ze zwolenników …

Uwaga: to nie o ten audyt chodziło

Audyt rządów PO i PSL wygłoszony w sejmie przez członków rządu PiS spotkał się z krytyką w dużej mierze niezasłużoną, wynikającą z nieporozumienia dotyczącego znaczenia słowa audyt. Krytycy zinterpretowali to pojęcie na sposób zapewne najbardziej obecnie rozpowszechniony, ale niestety niezgodny z intencjami ministrów. Poniżej kilka słów wyjaśnienia terminu.
Audyt – ( au•dyt -ytu, -ycie; -ytów) – stosunkowo nowy gatunek wypowiedzi publicznej, na granicy literatury i publicystyki politycznej. Zwykle utwór anonimowy lub zbiorowegoautorstwa, prezentowany jednak przez znane publicznie postacie, wieloczęściowy, ale z jednoznacznym głównym przekazem spinającym wszystkie części w spójną całość, przy czym spójność stylistyczna nie jest niezbędna.
Audyt ma na celu zdemaskowanie, ośmieszenie i poniżenie przeciwnika (osoby, środowiska społecznego, instytucji). Ponieważ odnosi się do przeszłości i ma charakter oskarżający, może zostać uznany za odmianę rodzaju osądzającego (łac. genus iudiciale) w …

Dzień Europy: piękne święto smutnej refleksji

Półtorej minuty trwała wygłoszona przez Roberta Schumana deklaracja, która miała ostatecznie położyć kres trwającej przez wieki chorobie Europy. Trzeba było kilkudziesięciu lat, żeby Europejczycy zapomnieli sens i cel zainicjowanego 9 maja 1950 roku najmądrzejszego i najbardziej dalekowzrocznego przedsięwzięcia w dziejach tego kontynentu. Końcówka tych kilkudziesięciu lat rozgrywa się na naszych oczach. Ale czy ją widzimy? Proces zapomnienia trwa, głupota i miernota solidarnie zdobywają terytorium zajęte kiedyś z zaskoczenia przez mądrość i wielkość.

Jean Monnet wymyślił nową Europę pod koniec lat czterdziestych zainspirowany federalizmem zrealizowanym w praktyce w Stanach Zjednoczonych a opartym na teoriach myślicieli głównie anglosaskich. Ale sojuszników w realizacji tego zamysłu znalazł w kontynentalnej Europie. Niektórzy mówią, że sukces zawdzięcza fortelowi, bo niby nikt nie był w stanie pojąć dalekosiężnych konsekwencji lakonicznej deklaracji wygłoszonej przez Schumana w sali ze…

Grzywna za niesolidarność

Dzisiejszy dzień przyniósł post-scriptum do wczorajszego posta: Komisja Europejska ogłosiła, jak wcześniej zapowiadała, cennik kar za brak solidarności. Każdy kraj, który wbrew prawnym i politycznym zobowiązaniom nie wywiąże się z obowiązku przyjmowania uchodźców przybywających do Unii, zapłaci 250 tysięcy euro od nieprzyjętego uchodźcy.

Krytycy, w Polsce albo na Wegrzech, bardzo się obruszyli oczywiście i uznali tę decyzję za absurdalną i niewykonalną. Komisarz Dimitris Avramopoulos wyjaśnił, że mówiąc o solidarności i odpowiedzialności miał na myśli nie tylko zasady moralne, których wartość, jak wiadomo, jest na euro nieprzeliczalna, ale również prawne i finansowe, a te, jak najbardziej, w grzywnach i karnych odsetkach można wyrazić. Oczywiście Komisja nie mówiła o karach. Mówiła o prawie każdego państwa do wyboru: albo przyjęcie pod swój dach uchodźcy, albo wykupienie mu miejsca pod dachem w innym państwie. To trochę jak w dawnych czasach prawo do "wykupienia się"od slużb…

Migracje: najlepiej zbudować płot

Przebieg dyskusji na temat fali uchodźców i migracji utwierdza ludzi w przekonaniu, że mamy do czynienia z jakimś chwilowym problemem. W wielu krajach, w których - tak jak w Polsce - uchodźców i imigrantów albo nie ma albo prawie nie ma, panuje pogląd, wzmacniany przekazem medialnym, że jest to cudzy problem, który w zasadzie mieszkańców danego kraju nie dotyczy. I że wystarczy powiedzieć "nie", by mieć go z głowy. Nawet tam, gdzie uchodźcy i imigranci przyjeżdżają masowo: w Austrii, Grecji czy we Włoszech, w Niemczech i w Szwecji, i gdzie - z tego powodu - powszechny jest pogląd, że międzynarodowa mutualizacja wysiłków antykryzysowych jest konieczna, słaba jest świadomość, że mamy do czynienia z długotrwałym, planetarnym procesem demograficznym, gospodarczym i cywilizacyjnym.

Złudne są nadzieje, że problem da się przerzucić przez jedną czy drugą granicę jak piłkę przez siatkę wokół boiska; albo, że wystarczy postawić zagrodę, by uchronić swoją miedzę przed szkodą; albo, że …