Przejdź do głównej zawartości

Uwaga: to nie o ten audyt chodziło

Audyt rządów PO i PSL wygłoszony w sejmie przez członków rządu PiS spotkał się z krytyką w dużej mierze niezasłużoną, wynikającą z nieporozumienia dotyczącego znaczenia słowa audyt. Krytycy zinterpretowali to pojęcie na sposób zapewne najbardziej obecnie rozpowszechniony, ale niestety niezgodny z intencjami ministrów. Poniżej kilka słów wyjaśnienia terminu.

Audyt – ( au•dyt -ytu, -ycie; -ytów) – stosunkowo nowy gatunek wypowiedzi publicznej, na granicy literatury i publicystyki politycznej. Zwykle utwór anonimowy lub zbiorowego  autorstwa, prezentowany jednak przez znane publicznie postacie, wieloczęściowy, ale z jednoznacznym głównym przekazem spinającym wszystkie części w spójną całość, przy czym spójność stylistyczna nie jest niezbędna.

Min. A. Macierewicz 11 maja 2016 wygłosił w sejmie RP fragment audytu
Audyt ma na celu zdemaskowanie, ośmieszenie i poniżenie przeciwnika (osoby, środowiska społecznego, instytucji). Ponieważ odnosi się do przeszłości i ma charakter oskarżający, może zostać uznany za odmianę rodzaju osądzającego (łac. genus iudiciale) w retoryce. Posługuje się przejaskrawieniami i ekspresywną retoryką, stroni jednak od elokucji, opiera się na argumentacji pozamerytorycznej (argumentum ad traditionem, ad populum, ad numerum, ad hominem). Odbiorca zdaje sobie zwykle sprawę z erystycznej ambicji autora (autorów), ale niska jakość merytoryczna argumentacji i zdecydowana przewaga dialektyki nad logiką (w ujęciu Schopenhauera) nie pozostawia wątpliwości, że audyt jest skierowany głównie do pozytywnie nastawionego do autora (autorów) audytorium.

Audyt jest utworem sytuującym się na pograniczu pamfletu, paszkwilu i filipiki. Ze względu na cel i formę wypowiedzi może zostać uznany za rodzaj pamfletu, ale stosowane sposoby argumentacji, skłonność do oszczerstwa i nierzadkie przekraczanie granicy dobrego smaku sprawiają, że zwykle bywa uznany za bliższy paszkwilowi. Z filipiką łączy go ustny i publiczny charakter wypowiedzi (audyt z zasady nie istnieje w wersji pisemnej i tym samym nawiązuje do tradycji przekazów ustnych) oraz silnie krytyczny charakter. Zasadniczo różni się jednak od niej poziomem i jakością argumentacji (uznanie Demostenesa i Cycerona, najsłynniejszych autorów filipik, za prekursorów audytu byłoby dla nich obraźliwe) oraz adresatem krytyki: filipika wymierzona jest przeciw urzędującemu władcy (dotyczy więc teraźniejszości), podczas gdy audyt skierowany jest przeciw byłemu i pozbawionemu władzy przywódcy (odnosi się więc do przeszłości, choć towarzyszy mu zamiar skompromitowania przeciwka na przyszłość).

Cechą charakterystyczną audytu jest sposób jego publicznego wygłoszenia: zwykle audyt wykonuje wielu następujących po sobie mówców, choć możliwe jest wykonanie chóralne. Audyt wypowiadany jest na przemian tonem kaznodziejsko-gromiącym, kaznodziejsko-prześmiewczym i kaznodziejsko-belferskim.

***

Ujednoznacznienie : nie należy mylić terminu „audyt” oznaczającego formę silnie krytycznej, oskarżycielskiej wypowiedzi publicznej z tak samo brzmiącym pojęciem oznaczającym proces wewnętrznej lub zewnętrznej kontroli działalności (najczęściej instytucji lub przedsiębiorstwa) pod względem finansowym, ekonomicznym, jakościowym lub organizacyjnym.

Słowa „audyt” i „audytor” w przedstawionym powyżej znaczeniu nawiązują do terminologii sądownictwa kościelnego i dotyczą materiału procesowego i dowodowego zebranego i przygotowanego przez audytora. Audytor w tym znaczeniu jest członkiem trybunału Roty rzymskiej.


Uwaga: stosowane nieraz zamiennie ze słowem „audyt” słowo „audit”, jako termin niepoprawny, nie występuje w słowniku języka polskiego i nie należy go używać. Potocznie, ale tylko w odniesieniu do audytu jako formy wypowiedzi, funkcjonuje pisownia "ałdyt". W ramach polonizacja języka ojczystego pojawiła się też propozycja terminu "szydłosłów", ponieważ najbardziej znanym przykładem audytu jako wypowiedzi publicznej był zbiorowy audyt ministrów rzadu Beaty Szydlo, z jej osobistym udzialem, w sejmie, 11 maja 2016. Gdyby termin "szydłosłów" się przyjął, można by w przyszłości uniknąć nieporozumień wynikających z wieloznaczeniowości słowa "audyt".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…

Polaczek, żydek i murzynek

Przedstawiciele Bielmaru, producenta margaryny „Palma” z Bielska-Białej, twierdzą, że nie rozumieją czemu grafikę opakowania ich produktu uznano za rasistowską. Jak zareagować na takie wyznanie bezrozumności? Nie idźmy na łatwiznę. Odrzućmy nęcącą grę słów (Bielsko-Biala, ha ha ha, białe Bielsko, wiadomo; i jeszcze Biel-mar!). Nie czepiajmy się branży tłuszczów utwardzonych: producenci asfaltu albo bambusowych tyczek też mogliby ozdobić takim logotypem swoje produkty. I też mogliby się tłumaczyć, że nie rozumieją. Bo to nie sprawa branży, ani geografii. Nierozumność, jako ułomność umysłu, to kwestia indywidualna. Ale co począć, gdy nierozumność jest zbiorowa? Zbiorowa jak system wyobrażeń społecznych.

Po pierwsze, nie odnosić się do nierozumności ze zrozumieniem. Nie akceptować. Nie traktować jak usprawiedliwienia. Miał racje nieodżałowany Andrzej Szczypiorski: głupota jest kategorią moralną. Po drugie, edukować. Nie na pamięć. Nie z przymusu. Niech czytają i mówią ze zrozumieniem. A…

Euromity: UE zakaże używania cynamonu

To jedna z najbardziej typowych bzdur, jakie na temat UE mogą rozpowszechniać ignoranci. Jeden z nich podpisał tekst na ten temat na Onecie, sensacja doczekała się publikacji też w innych miejscach (TVN24 BiŚ). Autor powołuje się na jakiś raport jakichś naukowców wskazujący na szkodliwy wpływ na ludzki organizm kumaryny zawartej w cynamonie. Nic w tym dziwnego, wszak codziennie ukazują się raporty wskazujące na szkodliwy lub, przeciwnie, zbawienny wpływ różnych substancji na ludzkie zdrowie. Jaki to ma związek z UE?

Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możl…