Przejdź do głównej zawartości

Bezsilność i arogancja

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro złożył w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności wyboru w 2010 roku trzech sędziów Trybunału. Ta inicjatywa na  pierwszy rzut oka zaskakuje. Po co im to? Przecież PiS osiągnęło, co chciało: nie tylko spacyfikowało Trybunał jako instytucję, zastępując go kontrolowaną przez siebie atrapą, ale de facto pozbawiło państwo wszelkich mechanizmów kontroli konstytucyjności prawa. To zasadnicza zmiana ustrojowa wprowadzona bez demokratycznego mandatu. Jak więc rozumieć działania Ziobry? 

Źródło: Wikimedia Commons/KPRM
Podobno, z politycznego punktu widzenia, chodzi o zamiar ostatecznego rozprawienia się z Trybunałem. Wątpię, by o to chodziło, bo choćby z prawnego punktu widzenia to ruch bez znaczenia. Nie  po raz pierwszy analiza psychologiczna działań tego czy innego lidera PiS wydaje się bardziej zasadna, niż analiza politologiczna. 

W tym przypadku działanie Ziobry wygląda na objaw niedodpartej potrzeby ostentacji. Złożenie wniosku przede wszystkim ukazuje rozpasaną arogancję i poczucie całkowitej bezkarności PiS. Zwycięstwo PiS (chciałbym mieć nadzieję, że pyrrusowe) w sprawie nielegalnie przyjętego budżetu poczucie to jeszcze bardziej wzmocniło. A skolonializowany Trybunał, z niedawnego szańca obropny demokracji, staje się na naszych oczach atrybutem szyderstwa z praworządności i instrumentem presji na przeciwników. Jest jak zdobyczna armata: służy temu, kto zapala lont.

Można z sarkazmem oskarżyć opozycję, że sama prowokuje PiS, bo swoją naiwnością, małostkowością, kunktatorstwem, bezideowością i wynikającą stąd nieskutecznością napędza pisowską arogancję. Ale potępianie w czambuł opozycjnych polityków byłoby niesprawiedliwe. I nie tylko dlatego, że przez prawie miesiąc protejstowali w słusznej sprawie. Najważniejsze jest, że ich bezsilność wynika nie tylko z popełnianych błędów, ona ma w zasadniczej mierze charakter systemowy. Jakie mają środki do dyspozycji?  Po raz kolejny w historii widać jak na dłoni, że w pojedynku autorytaryzmu z demokracją i bezprawia z praworządnością, autorytaryzm i bezprawie są silniejsze. W takich sytuacjach jak obecna niezwykle trudno poradzić sobie z dylematem wiarygodności i skuteczności: czy wolno nam, obrońcom demokracji i praworządności, sięgnąć po instrumenty bezprawia i autorytaryzmu skoro widzimy, że prawo przegrywa z bezprawiem. Jak pozostać wiarygodnym odpowiadając na to pytanie twierdząco? I skąd wziąć takie instrumenty, gdbyśmy się jednak zdecydowali postawić skuteczność ponad pryncypiami? 

Jest coś, co mogłoby przeważyć szalę zwycięstwa na stronę demokratycznej opozycji: masowe poparcie społeczne. Owszem, przed sejmem manifestował KOD, gdy posłowie PO zastanawiali się, czy jest sens dalszej okupacji sali plenarnej. Ale ilu było tych manifestantów? Sam KOD, na dodatek rozdarty niepotrzebnymi wewnętrznymi tarciami, nie wystarczy. Cywilizacyjny podział polskiego społeczeństwa na dwie części został wzmocniony i skrupulatnie wykorzystany przez PiS. Opozycja, choćby najlepsza, potrzebuje silnego społecznego zaplecza, żeby pokazć swoją skuteczność. Tego zaplecza dzisiaj nie ma. Powiedzmy sobie szczerze: za europejską demokracją i praworządnością świadomie opowiada się w Polsce mniejszość. 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…