Przejdź do głównej zawartości

Skrajna prawica zagraża Europie

Źródło: Wikimedia Commons
Donald Tusk zebrał zasłużone oklaski, gdy przypomniał w Strasburgu, że Grecja pozostaje kolebką europejskiej demokracji. Ustosunkował się w ten sposób do niewybrednej krytyki "greckich darmozjadów", dla których nie powinno być miejsca w strefie Euro, a może i w ogóle w UE.  Ale to było dawno, w czasie polskiej prezydencji w Radzie UE. Jeszcze trudniej będzie przywoływać demokratyczne korzenie Grecji widząc, że po dzisiejszych wyborach faszystowska prawica zasiądzie prawie na pewno w ławach parlamentu. "Złocisty świt": agresywna skrajnie prawicowa partyjka, której członkowie pozdrawiają się na nazistowską modłę, przekroczą z pewnością próg wyborczy. 

We Francji Front Narodowy ugruntował  po pierwszej turze wyborów prezydenckich swoją trzecią pozycję na krajowej scenie politycznej. Z niepokojem oczekuję jak UMP Sarkozy'ego, po dzisiejszej porażce w wyborach prezydenckich, będzie formować programy i sojusze w wyborach parlamentarnych za dwa tygodnie. 

W Holandii skrajna prawica też ma silną pozycję, o czym przypomnieliśmy sobie przy okazji rasistowskiej strony internetowej. A gdyby wybory samorządowe w Antwerpii  odbyły się dzisiaj, skrajna prawica zdobyłaby 43% głosów.

Czy w Polsce możemy być spokojni? Kryzys nie obszedł się z nami tak brutalnie, by doprowadzić do skrystalizowania ruchów i idei skrajnej prawicy. Brak im jasno identyfikowalnej, partyjnej formy. Ale wszystkie te ONR-y przecież istnieją i jak dotąd żadna władza nie uznała, że są zagrożeniem dla demokracji. Bo też specyfika polskiej demokracji polega między innymi na tym, że wyznawców idei skrajnej prawicy spotkać można w partiach, które sza skrajną prawicę nie uchodzą. I to nie tylko w PiS.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…

Zdrowe, bo polskie

Polacy są przekonani, że polska żywność jest najlepsza na świecie: najsmaczniejsza, bo Polacy lubią zjeść; najzdrowsza, bo swojego chowu wszystko i naturalne. Nic w tym dziwnego, wiele narodowości ma o swojej żywności dobre zdanie. Jeżeli jeszcze zagranicą ją kupują, to już na pewno wiadomo, że musi być dobra, byle czego by nie kupowali.

Polscy producenci żywności rzeczywiście dużo eksportują i nawet jeżeli konkurencyjna cena produktów i słabość złotego sprzyjają ich sukcesowi, to nie są jedynym wytłumaczeniem tego sukcesu: jakość robi swoje. Ale jeżeli głównym atutem  i znakiem rozpoznawczym polskiej żywności ma być jakość, to o jej uznanie trzeba walczyć. Poważnie traktować każdą rysę na wizerunku, nawet najmniejszą.  Reagować na każdą krytykę, która może marce zaszkodzić.

A tych rys jest coraz więcej. Rosyjskie embargo na mięso można było tłumaczyć względami politycznymi. Nie było ono w stanie zmniejszyć zaufania do polskich produktów w UE. Ale już użycie w masarniach zanieczyszczo…

Euromity: UE zakaże używania cynamonu

To jedna z najbardziej typowych bzdur, jakie na temat UE mogą rozpowszechniać ignoranci. Jeden z nich podpisał tekst na ten temat na Onecie, sensacja doczekała się publikacji też w innych miejscach (TVN24 BiŚ). Autor powołuje się na jakiś raport jakichś naukowców wskazujący na szkodliwy wpływ na ludzki organizm kumaryny zawartej w cynamonie. Nic w tym dziwnego, wszak codziennie ukazują się raporty wskazujące na szkodliwy lub, przeciwnie, zbawienny wpływ różnych substancji na ludzkie zdrowie. Jaki to ma związek z UE?

Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możl…