Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cipras Aleksis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cipras Aleksis. Pokaż wszystkie posty

2015-06-25

Grecy idą w zaparte

Szczyt ostatniej szansy, który właśnie trwa, nie miał przynieść ostatecznego rozwiązania greckiego kryzysu zadłużenia, bo na takie nie ma w tej chwili szans. Miał zapewnić Grecji kolejną kroplówkę, do czasu, aż wydarzy się coś, co pozwoli stwierdzić, że pacjent przeszedł ze stanu krytycznego w stan stabilny.

W chwili, kiedy o tym piszę, nic jednak nie zapowiada nawet tak mało ambitnego finału rozmów między unijnymi ministrami finansów, przedstawicielami Grecji i wierzycielami.

Wczoraj rozmowy skończyły się niczym i to w rekordowo krótkim czasie (mówiono o najkrótszym w historii szczycie strefy euro). Noc i pół dnia nie przyniosły jednak rozwiązania i dziś o 13.00 Eurogrupa miała znów na stole dwa rozbieżne stanowiska: Greków i ich wierzycieli.


Sytuacja jest patowa, bo Grecy oczekują prezentu i nie pozostawiają nawet cienia nadziei, że będzie to ostatnie kieszonkowe. Nie będzie. Unia ma odłożone pieniądze dla Greków, ale ministrowie finansów potrzebują pretekstu, by politycznie uzasadnić utopienie w Grecji kolejnych miliardów euro, a Grecy im tego pretekstu dać nie chcą. Niektórzy, jak Francuzi, są bardziej szczodrzy (rozrzutni?). Inni, jak Hiszpanie czy Portugalczycy, którzy na warunki kredytowe się zgodzili i dziś wychodzą z kryzysu, są bardziej nieustępliwi, bo trudniej im przyjdzie uzasadnienie po powrocie do kraju spolegliwości wobec Greków, skoro sami zaakceptowali trudniejsze warunki. Wierzyciele (banki, MFW, ale i ministrowie) chcą gwarancji, że Grecja będzie w stanie spłacać pożyczki, i to nie tylko nowymi pożyczkami.

Jednocześnie, nawet jeśli dojdzie dziś do jakiegoś porozumienia, to grecki parlament będzie je jeszcze musiał ratyfikować. Tam zaś większość stanowi koalicja, która wygrała wybory obiecując ludziom koniec wyrzeczeń i nieustępliwość wobec "Brukseli". Na nowe wyrzeczenia, zwłaszcza w dziedzinie rent i emerytur, się nie zgodzi, a wtedy wynik wielodniowych negocjacji okaże się nic nie wart.





2015-01-25

Syriza wygrywa wybory w Grecji

Pierwsze miejsce w wyborach parlamentarnych w Grecji wywalczyła, bez wysiłku, skrajnie lewicowa Syriza. Trzecie, praktycznie bez kampanii (bo trzech liderów siedzi za nazizm w więzieniu) - skrajnie prawicowa Złota Jutrzenka (wg. wstępnych wyników). Jedni i drudzy twierdzą, że Grecja jest ofiarą światowej finansjery, zakładnikiem niemieckiego kapitału; że nie ma powodu, żeby Grecy ponosili odpowiedzialność za gospodarczą katastrofę kraju, bo to "oni": władza, rządzący, czyli mainstreamowy układ doprowadzili Grecję na kraj bankructwa. A skoro nie ma powodu, by na taką niesprawiedliwość się godzić, to należy skończyć z polityką drastycznego zaciskania pasa narzuconą przez Troikę, tę kompanię karną wysłaną przez obcych, by zniszczyć grecką radość życia.

W wielu krajach EU lokalna, eurofobiczna skrajna prawica i skrajna lewica stara się pierwsze miejsce Syrizy sprzedać w mediach jako zapowiedź swego własnego sukcesu, przedstawić jako oczywisty dowód, że "inna", nie dyktowana przez Brukselę polityka w Europie jest możliwa. Również proeuropejska lewica, socjaliści i Zieloni, szuka w wyborczym zwycięstwie Aleksisa Ciprasa potwierdzenia tezy, że można "inaczej". Inaczej, w tym przypadku, znaczy nie antyeuropejsko, ale proeuropejsko choć nie "skrajnie liberalnie". I też głosi, że odpowiedzialności zbiorowej nie ma: to nie Grecy doprowadzili Grecję do upadku.

Nie Grecy? Obowiązek fiskalny w tym kraju to wymysł obcej kultury. Nepotyzm - to codzienność. Utworzenie katastru nieruchomości - niemożliwe. I bardzo źle widziane, bo utrudniłoby masowe oszustwa podatkowe, niepłacenie podatków za domy i prarcele. Przez lata żadna partia, która ogłosiłaby chęć reform, nie mogła mieć szansy na zwycięstwo w wyborach. Wybory były konkursem na wyborcze kłamstwo, poklepywanie się po ramieniu, mamienie, że wszystko będzie dobrze.

Dzisiaj wybory wygrała partia wielkiej zmiany i wielkiej reformy. Reformy polegającej na powrocie do tego, co było przed narzuconą przez obcych, przez Brukselę, polityką dyscypliny finansów publicznych. Syriza wygrała z konkurentami. Teraz pozostaje jej jeszcze wygrać z rzeczywistością.



Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby ...