Zdaniem autora tekstu do Komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego trafił projekt rozporządzenia ograniczający używanie cynamonu. Wedle innych doniesień sprawą zajmuje się parlamentarna komisja zdrowia. Po pierwsze, żeby projekt mógł trafić do komisji parlamentarnej, musiałby istnieć. A nie istnieje. Po drugie, Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, projekt musiałby przyjść z Komisji Europejskiej, w której jednak nigdy, ani przez chwilę, nie rozważano możliwości zakazu używania cynamonu. Po trzecie, komisje parlamentarne nie pracują obecnie, bo trwa kampania wyborcza. Po czwarte, ani w Komisji ani w Parlamencie nie ma żadnych nowych badań dotyczących cynamonowych zagrożeń dla zdrowia. Unia Europejska nie zakazuje spożywania cynamonu.
Fabrykowanie euromitu
Skąd więc wzięła się ta historia? Jak zwykle: zerżnięta z brytyjskiej prasy (The Telegraph, The Mirror). I jak zwykle, z wielomiesięcznym opóźnieniem (zob. punkt 1 Poradnika dla dziennikarzy piszących o UE). Jednak to, że ktoś gdzieś o tym napisał po angielsku nie dodaje tezom artykułu prawdziwości. Czy istnieją badania naukowe wskazujące na szkodliwy wpływ kumaryny na wątrobę? Owszem, istnieją od bardzo dawna. W listopadzie 2013 roku do sprawy powrócono w Journal of Agriculture and Food Chemistry. Nie oznacza to jednak, że - jak piszą na Onecie –"specjaliści" z Parlamentu Europejskiego chcą ograniczyć używanie cynamonu by uchronić ludzi przed rakiem wątroby. To bzdura.
Dlaczego więc dietetyczka, Barbara Krysiak, cytowana w artykule zajmuje stanowisko w sprawie planowanego przez UE zakazu spożywania cynamonu oznajmiając, że "to kolejny przykład na głupotę i ignorancję urzędników"? Bo dziennikarz jej powiedział, że będzie zakaz, więc uwierzyła. Eksperci zawsze wierzą dziennikarzom, są zachwyceni, że ktoś ich o coś pyta i ochoczo komentują każdą sprawę, nawet taką, o której dowiedzieli się przed sekundą z ust dziennikarza. Są bezcenni, bo swym "eksperckim" komentarzem są gotowi uwiarygodnić każdą bez wyjątku bzdurę. Na co to przykład? Pozostawmy odpowiedź na to pytanie ekspertce-dietetyczce.
Czy w unijnych przepisach kumaryna w ogóle gdzieś się pojawia? Jasne, że tak. Podobnie jak w przepisach krajowych i międzynarodowych (ONZ, WHO/MOZ). Przepisy odzwierciedlają bowiem stan wiedzy naukowej. Nigdzie nie chodzi jednak o zakaz spożywania cynamonu, ale o ustalenie maksymalnej zawartości kumaryny w produktach spożywczych. Unijne przepisy nie są więc przyczyną rewolucji, harmonizują jedynie przepisy krajowe, bo dla konsumentów i przedsiębiorców jest łatwiej mieć jedną regułę we wszystkich państwach członkowskich niż 28 różnych przepisów. Unijne rozporządzenie, zawierająca długą listę substancji i związków, pochodzi jednak z 2008 roku. Wtedy też Parlament nad sprawą debatował (tutaj jest jego stanowisko).
Z zakazem cynamonu sprawa jest podobna jak z zakazem wędlin. I jak z czarną wołgą. Pamiętacie?
NB. Tutaj przeczytasz o innych euromitach: krzywiźnie bananów marchewce, która jest owocem i ślimaku, który jest rybą
autor lubi jak mu sie jakis urzad wtraca co ma jesc i robic. co za roznica czy chodzi o limit czy calkowity zakaz. a jak w takiej sytuacji wypowie sie o channel 5? to tez tylko limity? ja nie zycze sobie jakiejkolwiek ingerencji w moja wolnosc. jak nie chcesz jesc cynamonu to nie jedz ale mnie i innym nie zabraniaj. w wiezieniu tez dbaja o twoje bezpieczenstwo
OdpowiedzUsuń