Przejdź do głównej zawartości

Kosiniak-Kamysz wraca do ZSL

Władysław Kosiniak-Kamysz wezwał "totalną opozycję" do zajęcia się ważnymi sprawami: smogiem, ptasią grypą i edukacją, zamiast koncentrować się na jakims budżecie, skoro opinia publiczna kwestii budżetu nie rozumie.  Przywódca PSL wraca tym samym do zupełnie niedawnej tradycji ruchu ludowego, tej z czasów PRL, gdy jego partia nazywała się ZSL i była "stronnictwem". 

Źródło: Wikimedia Commons (Adrian Grycuk)
Taką postawę można krytykować, ale jego analiza może okazać się zasadna. Skoro opinia publiczna, jego zdaniem, nie wie, na czym polega problem z nielegalnym uchwaleniem budżetu, to zapewne nie zauważy też, gdy jego ugrupowanie zamieni status partii opozycyjnej na status peerelowskiego stronnictwa. W PRL była atrapa opozycji. Stanowiły ją dwa stronnictwa, PSL i SD, przy czym przez stronnictwo należy rozumieć ugrupowanie skupiające stronników partii pełniącej w państwie rolę kierowniczą (wtedy PZPR dziś PiS), którzy do niej nie należą.

Jeżeli Ryszard Petru nie dozna nagłego intelektualnego i poznawczego olśnienia i nie przestanie marzyć o zaczarowaniu Jarosława Kaczyńskiego swoim osobistym urokiem,  jego Nowoczesna uzyska szansę na status drugiego stronnictwa. Platforma Obywatelska, która blokuje salę plenarną z braku pomysłu na inne działanie, długo nie wytrwa: albo ustąpi albo przyjdzie policja i rozpędzi. Zaraz po tym, jak spałowani zostaną manifestanci KOD.

Głosowanie w sprawie budżetu to przełom w konsolidacji fundamentalnej zmiany ustrojowej, którą wprowadza w Polsce Jarosław Kaczyński. "Uporządkowanie" władzy sądowniczej trwa. Trybunał Konstytucyjny stał się atrapą parę tygodni temu. Sejm staje się nią na naszych oczach.  Opozycja albo sama się pacyfikuje albo przyznaje, że nie ma środków działania. Co jeszcze zostało? Następny, końcowy etap, będzie polegał na utrwaleniu rewolucyjnych zmian. Demokracja pisowska jest atrapą demokracji tak jak była nią demokracja socjalistyczna.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…