Przejdź do głównej zawartości

Kto opowie Radzie Europy o polskich mediach publicznych

Celem niedawnej wizyty przedstawicieli Komisji Weneckiej Rady Europy w Warszawie było zbadanie sytuacji Trybunału Konstytucyjnego, ale nie oznacza to, że jest to jedyna polska kwestia, którą szacowna instytucja się zajmuje. Zmiany w mediach publicznych w Polsce będą tematem wysłuchania zaplanowanego przez komisję ds. polityki i demokracji Rady Europy na 8 marca w Paryżu. Wysłuchania takie mają to do siebie, że występują na nich przedstawiciele zaintersowanych stron. Od tego kto będzie reprezentował polskie środowisko dziennikarskie zależeć będzie w dużej mierze jaką opinię w przedmiotowej sprawie wyrobi sobie Rada Europy.

Nie ma się co dziwić, że Radzie Europy trudno zrozumieć, kto powinien reprezentować polskich dziennikarzy na posiedzeniu w Paryżu. Stopień skłócenia i politycznego uwikłania dziennikarzy w Polsce doprowadził do atomizacji środowiska. W ogóle o środowisku dziennikarskim trudno mówić. Większość nie przejawia potrzeby środowiskowej aktywności. Owszem, jest parę dziennikarskich stowarzyszeń. Ale najbardziej znane i historycznie zasłużone SDP stało się już dawno pisowską przybudówką. Nie bardzo rozumiem, dlaczego Stefan Bratkowski, współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia w czasie, gdy zostało zdelegalizowane przez komunistyczną włądzę, do dziś wierny dawnym ideałom wolności i niezależności i redaktor naczelny Studia Opinii, pozostaje prezesem honorowym tego zgrupowania gadzinowców. Postpezetpeerowskie Stowarzyszenie Dziennikarzy RP, które zostało stworzone za czasów Jerzego Urbana jako legalna, posłuszna władzy przeciwwaga dla nielegalnego i opozycyjnego ś.p. SDP, nie jest warte zapraszania gdziekolwiek. A na pewno nie na międzynarodowe wysłuchania w sprawie wolności prasy.

Jest też Towarzystwo Dziennikarskie. Ideowo najbliższe dawnemu SDP. Ale powstałe bardziej z przekonania, że coś poza pisowskim SDP musi istnieć, niż z woli działania. Na ich stronie internetowej, w rubryce Aktualności, dominują wpisy z... 2012 i 2013 roku. Najnowsze stanowisko Towarzystwa opublikowane 18 lutego 2016 dotyczy zmian w mediach publicznych. Ale tytuł jest mylący. Bo nie sposób doszukać się w tym stanowisku analizy sytuacji, propozycji działania, apelu do władz albo dziennikarzy. To tylko lista dziennikarzy z Warszawy (sic!), których Towarzystwo "uznało za ofiary politycznej czystki w mediach publicznych".

Wygląda więc na to, że 8 marca w Paryżu o wolności mediów w Polsce, w imieniu "środowiska", będą mówili przedstawiciele pisowskiego SDP. A, ma być też ktoś z Gazety Wyborczej. Dla przeciwwagi. To beznadziejny scenariusz i dowód gnuśności ludzi, od których moglibyśmy oczekiwać obrony praworządności i demokracji we wszystkich jej wymiarach. Okazuje się, że nawet swego zawodowego wymiaru bronić nie są w stanie.

Opinie Rady Europy, publiczne dyskusje komisji Zgromadzenia Parlamentarnego RE i oceny przeprowadzone przez Komisję Wenecką będą brane pod uwagę przez Komisję Europejską i Parlament Europejski, gdy przedmiotem ich działań (Komisja Europejska) i obrad lub rezolucji (Parlament Europejski) będzie sytuacja mediów w Polsce. A stanie się tak już niedługo. Po małej ustawie medialnej, przyjdzie w kwietniu właściwa ustawa o mediach narodowych. Co ona oznacza? Tylko jeden przykład, o którym już się tu i ówdzie mówi: na jej mocy zwolnieni zostaną wszyscy pracownicy Polskiej Agencji Prasowej. Po lustracji większość (podobno) zostanie zatrudniona ponownie. Ale "narodowa" PAP stanie się agencją rządową. Dziś finansowana w ponad 90% z działalności rynkowej, stanie się całkowicie sterowaną przez PiS instytucją propagandową. Międzynarodowa opinia publiczna, Komisja Europejska, Kongres USA, Reporterzy bez granic, Amnesty International to zauważą. Ale czy znajdą się polscy przedstawiciele mediów, którzy będą w stanie zabrać głos w tej sprawie na forum europejskim i międzynarodowym? Mam wrażenie, że na razie zadawala ich udział w radiowych porankach, do których nawzajem się zapraszają i gdzie dyskutują sami ze sobą.



PS. Wczoraj w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbyło się wysłuchanie publiczne na temat roli sądownictwa w obronie zasad praworządności, demokracji i praw podstawowych. Węgierski Fidesz, korzystając z niedoinformowania i naiwności organizatorów, doprowadził do zaproszenia jako eksperta przedstawiciela stowarzyszenia Alapjogokért Központ (Centrum Praw Podstawowych) - proorbanowskiego ośrodka, stworzonego przez zwoleników Fideszu by reagować na międzynarodową krytykę wobec rządu łąmiącego zasady demokracji i praworządności. Taką samą rolę odegra w Paryżu pisowskie SDP przedstawiając opinię "środowiska dziennikarskiego" w Polsce.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do kogo przyjeżdża Trump?

Ryszard Petru ma rację, gdy się upiera, że Donald Trump nie przyjeżdża do Kaczyńskiego, tylko do Polski. Oczywiście nie można zaakceptować pisowskiej retoryki, wedle której Stany Zjednoczone Donalda Trumpa są sojusznikiem Polski Jarosława Kaczyńskiego. Ale czy przychodzenie na wiec poparcia na placu Krasińskich jest dobrym sposobem, żeby takiemu stawianiu sprawy przez PiS się przeciwstawić? Myślę, że nie.
Donald Trump przyjeżdża do Polski trochę jak Erdogan chciał przyjechać do Niemiec: na spotkanie ze swoimi. Erdogan tak jak Trump chciał sobie zorganizować wiec. Nie zorganizował, Niemcy go nie wpuścili. Nie mówię, że Trumpa nie należy wpuszczać: USA to nie Turcja, Polska to nie Niemcy. Można spluwać z pogardą na realpolitik, ale nie każdego stać na uprawianie polityki kształtującej realia, a wtedy to realia kształtują politykę. Tak już jest. Rzeczą nie do pomyślenia jest jednak, żeby Trump sobie organizował w Polsce gospodarską wizytę w centrum miasta i żeby jego ambasador na nią zapr…

PiS walczy z kastami, czyli algorytm zmiany ustroju

Beata Szydło, premier polskiego rządu, powiedziała, że w imię sprawiedliwości społecznej, PiS konsekwentnie przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości odbierając władzę nad nim kaście i korporacji prawniczej. To ważne słowa, bo w prosty sposób przedstawiają retoryczny algorytm tłumaczący zmianę ustroju państwa przeprowadzaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Oto na czym on polega.

Sędziowie i adwokaci tworzą kastę (korporację) prawną.
Służba cywilna tworzy kastę (korporację) urzędniczą.
Media tworzą kastę (korporację) dziennikarską.
Politycy tworzą kastę (korporację) polityczną.
Organizacje pozarządowe tworzą kastę (korporację) pozarzadową czyli pozapaństwową czyli pozanarodową.
Unia Europejska tworzy kastę (korporację) obcych (z natury rzeczy wrogów Polski).

Tylko PiS nie tworzy kasty ani korporacji. Nie ma tam bowiem sędziów, adwokatów, urzędników, polityków, pozarządowców ani, za przeproszeniem, Europejczyków. Są natomiast zwarte szeregi realizatorów woli Suwerena, czyli Polaków popi…

Ostatni tekst na blogu. Bo szkoda gadać.

Przez parę lat, ze zmienną częstotliwością, publikowałem na tym blogu swoje uwagi i przemyślenia, traktując go jak rodzaj pamiętnika. Niby publicznego, ale w sumie nie tak bardzo, bo o zasięgu bardziej niż ograniczonym. To jest ostatni wpis, bo co tu jeszcze pisać.
Właściwie, to co chciałem napisać, już tu jest, mógłbym się tylko powtarzać. O Polsce PiS i Jarosława Kaczyńskiego pisałem w cyklu "Państwo PiS jest nie z tej Europy" (linki poniżej) zanim zdobyli władzę. Nie z tej Europy, którą uważam za swoją. Bo Europy są różne. Tak różne jak ci, którzy na europejskość się powołują. Nie chodzi jednak o to, kto na Europę ma prawo lub nie ma prawa się powoływać, ale po co to robi: z jakim zamiarem, i z jaka pamięcią Europy w głowie. Pisałem o państwie PiS w przekonaniu, że również demokracje są różne. Nie tylko dlatego, że miewają różne konstytucje, bo to oczywiste, ale z powodu zróżnicowanego stosunku do prawa i do wolności.
Pisałem z pozycji osoby, która ma dość jasną wizję dem…